misia502
misia502.blog.interia.pl
Statystyki
Liczba osób które odwiedziły mojego bloga:
 
2885
Liczba osób które skomentowały mojego bloga:
 
5
Liczba osób które wpisały sie do Ksiegi Gosci:
 
7
Notki
2010-01-20
 
2007-02-27

 

                                                                                                                        





                                             













      





 
       

           
    Pan Jezus Chrystus jest drogą prawdą i życiem wiecznym               wszystkich serdecznie .Prosze dokonywać  opini  w jakim stopniu blogi moje  wpływają na wasz wzrost duchowy: pragnę aby wam służyły i  były pomocne w poszukiwaniu woli Bożej ,w poznawaniu naszego jedynego Boga ,Boga Abrahama , Izaaka , i Jakuba. Przez jedyne pośrednictwo Pana JEZUSA Chrystusa, który to jest naszym kochanym ojcem i odkupicielem grzechów naszych. Niech te wszystkie blogi będą  poświęcone właśnie Jemu i  dla Niego niech płynie chwała ,cześć i uwielbienie z naszych serc. Pozdrawiam wszystkie dzieci Jego, łaska wam i pokój od Boga, Ojca naszego , i Pana  Jezusa Chrystusa, niechaj bedzie z wami w prawdzie i w miłości.
                                             oto adresy moich
blogów                   
       http://misia501.blog.interia.pl 

                                         
   http://misia501.blox.pl/html

                                        http://misia501.blog.interia.pl/misia503/




                                              


    
                        
 

                
                                                 Dogmaty wiary katolickiej nie zgodne z 
                                                                      pismem świętym:


  1.                                http://sakrament.webpark.pl/   
                                                                                                                     
                                                                 
                          http://www.faktyimity.pl/Default.aspx
               
                                            
                http://www.faktyimity.pl/ReadingRoom/Default.aspx


         

                                                                                            

                                                                                                          
 

  1.  
                                                                                                   

     






                                                      














































                                        

         

                       
                                                           
  














 

 



























































































 



























                                                                           

           

                          

        Chcesz poprawić swoje zdrowie     spożywaj   suplementy  diety  flavony    , wszelkie informacje znajdziesz    na moim blogu   http://misia501.blox.pl/html      w zakładce propozycja współpracy      

  
                                      BOŻY SKARB JEST W NACZYNIACH GLINIANYCH

Jednym z najbardziej zachęcających miejsc w Biblii jest 2 Koryntian 4:7:
Mamy
zaś ten skarb w naczyniach glinianych, aby się okazało, że moc, która
wszystko przewyższa, jest z Boga, a nie z nas” (2 Kor. 4:7). Potem
Paweł
dalej opisuje te gliniane naczynia – ludzie umierający, uciskani ze
wszystkich stron, pognębienie, prześladowani, powaleni. Nawet jeżeli
nigdy
nie zapomniani, czy zrozpaczeni, to ci ludzie używani przez Boga są
ustawicznie pod ciężarem swojego ciała i czekają, aby zostali
przyobleczeni
w nowe ciała.
Bóg śmieje się z ludzkiej mocy. Śmieje się z naszych egoistycznych
wysiłków, kiedy staramy się być dobrymi. On nigdy nie posługuje się
wielkimi i potężnymi, ale zamiast tego używa słabych rzeczy tego
świata,
żeby zawstydzić mądrych.
„Przypatrzcie się zatem sobie, bracia, kim jesteście według powołania
waszego, że niewielu jest między wami mądrych według ciała, niewielu
możnych, niewielu wysokiego rodu, ale to, co u świata głupiego, wybrał
Bóg, aby zawstydzić mądrych, i to, co u świata słabego, wybrał Bóg,
aby
zawstydzić to, co mocne i to, co jest niskiego rodu u świata i co
wzgardzone,
wybrał Bóg, w ogóle to, co jest niczym, aby to, co jest czymś,
unicestwić,
by żaden człowiek nie chełpił się przed obliczem Bożym” (1 Kor.
1:26-29).
Ach jakże to opisuje mnie! Słaby – głupi – pogardzany – prosty –
nie
wysokiego rodu – nie bardzo mądry. Jednak to jest Jego plan –
największa
tajemnica na ziemi. Bóg powołuje nas w naszej słabości. On umieszcza
Swój
bezcenny skarb w tych naszych naczyniach glinianych, ponieważ lubuje się
w
czynieniu tego, co niemożliwe przy pomocy niczego.
Widziałem jak Izrael Narvaez, były przywódca gangu klęczał i
przyjmował
Chrystusa jako swojego Pana. Nie było to tylko jakieś powierzchowne,
emocjonalne przeżycie – on naprawdę robił to szczerze. Ale Izrael
wrócił
z powrotem do gangu i wylądował w więzieniu za współudział w
morderstwie.
Czy Bóg z niego zrezygnował? Ani na chwilę! Dzisiaj Izrael jest
kaznodzieją
ewangelii, bo przyjął miłość i przebaczenie cierpliwego Zbawiciela.
Czy ty zawiodłeś? Czy jakiś grzech łatwo ciebie trzyma? Czy czujesz
się
jak osłabiony tchórz, niezdolny do zwycięstwa nas ukrytym grzechem? Ale
czy
wraz z tą słabością jest w tobie również głód do Boga? Czy pragniesz
Go
– kochasz Go, modlisz się? Ten głód i pragnienie jest kluczem do
twojego
zwycięstwa. To ciebie odróżnia od wszystkich innych, którzy są winni
przed
Bogiem. To ciebie oddziela. Staraj się aby ten głód nie zniknął.
Pragnij
nadal sprawiedliwości. Nigdy nie usprawiedliwiaj swojej słabości –
nigdy
się jej nie poddawaj – i nigdy nie zaakceptuj tego jako części twojego
życia.

                                                 

                          

 



 

 




UCZUCIA, POSŁAŃCY SZATANA

Cieszę się, że moje uczucia nie mają znaczenia. Jestem jeszcze bardziej
zadowolony, że od nich nie zależy moje zbawienie czy moja relacja z
Panem.
Kiedy nieprzyjaciel naciera jak powódź, próbując zatopić mnie w
depresyjnych uczuciach lub negatywnych myślach, mam tendencję do
oskarżania
siebie. Mówię do mojego serca, „Duszo moja, dlaczego jestem
przygnębiony?
Dlaczego jestem nagle zaniepokojony w duchu? Dlaczego tak niespokojny i
poirytowany – kiedy nie chcę taki być? Co złego zrobiłem, by
zasługiwać
na takie negatywne i przygnębiające uczucia?”
Moje negatywne uczucia nie przyszły od Boga, dlatego nie muszę się na
nie
zgadzać!

„Albowiem nie dał nam Bóg ducha bojaźni, lecz mocy i miłości, i
zdrowego
zmysłu” (2 Tym. 1:7).
Mogę odrzucić każde negatywne uczucie, bo wiem, że żadne z nich nie
pochodzi od Boga. Uczucia, które powodują w nas strach, nie są posłane
z
nieba, ale są posłańcami z czeluści piekła! One powinny być odrzucone
i
związane przez moc modlitwy i wiary.
Bóg mówi do nas, „Ja nie dałem wam tych uczuć strachu i zwątpienia.
Zamiast tego Ja daję ducha miłości, mocy i autorytetu.” On wzywa nas,
byśmy porzucili te niechciane myśli, poddając je w posłuszeństwie
Jemu.
Nie pozwólmy, by nasze uczucia nami kierowały. Nie pozwólmy im się
zatrzymać, by nie wyrosły z nich korzenie goryczy i zwątpienia. Musimy
im
się sprzeciwić w imieniu Chrystusa, naszego Pana i odrzucić je. Taki
mamy
rozkaz!
„Unicestwiamy złe zamysły, i wszelką pychę, podnoszącą się przeciw
poznaniu Boga, i zmuszamy wszelką myśl do poddania się w posłuszeństwo
Chrystusowi” (2 Kor. 10:5).
Każde przygnębiające uczucie jest owocem szatańskiego nasienia
nieufności.
To ten starodawny wąż działa, chcąc, byśmy kwestionowali Boża
wierność,
Bożą troskę o nas, kwestionowali Boga! Te kłamstwa są nasieniem
negatywnych uczuć i Bóg nakazuje nam wojnę z nimi.

 






 

2007-02-26
 
 

























                                                       http://www.biblia.info.pl/biblia.php


                                           MUSIMY MU POZWOLIĆ BY DO NAS MÓWIŁ 


          Eliasz doświadczał mocy modlitwy. On otwierał i zamykał niebo, ściągał ogień z nieba i rozdzielał wody swoim płaszczem. Mąż czynu, który sprowadził przekleństwo na całe rządy, stanął na Górze Karmel i szydził z proroków Baala, zabijając ich pod nosem króla.

Ten potężny człowiek wchodził do sali tronowej Boga siedem razy, gorliwie modląc się o deszcz. Siedem razy Eliasz rozmawiał z Bogiem o tej jednej potrzebie. Pojawiła się malutka chmurka i ten prorok, który trzy i pół roku temu zamknął niebo i spowodował okropną suszę, teraz otwiera niebo i spada „obfity deszcz”.

Eliasz odniósł zwycięstwo. Już miało nastąpić wielkie duchowe przebudzenie. Spadł ogień Boży i całe tłumy były świadkami cudów. Był to niesamowity pokaz Bożej mocy. Eliasz pomyślał, „Teraz nawet Jezebel będzie pokutować! Nawet ona nie może zaprzeczyć tym znakom i cudom. To Boża godzina dla tego narodu”.

Jakiż spotkał go szok. Jezebel wcale nie była pod wrażeniem tych cudów mocy Bożej i powiedziała do Eliasza, „Jutro o tym czasie będziesz zabity tak, jak ty zabiłeś moich kapłanów”.

Następnym razem, kiedy widzimy tego wielkiego męża mocy i czynu, ukrywa się on w jaskini na górze Horeb, koło 300 kilometrów dalej.

Cóż za widok! Przez czterdzieści dni i czterdzieści nocy użalał się nad tym, jak wszystko źle poszło. Problemy pochłonęły go całkowicie, a jego oczy były skierowane na siebie samego, zamiast na Boga. Dlatego Bóg zawołał, „Eliaszu, co robisz, kryjąc się w tej jaskini?”

Z kwaśną miną Eliasz odpowiedział, „Panie, ten naród się rozpada. Cały rząd jest bezbożny i niemoralny. Ludzie odeszli od Ciebie i nawet nie wierzą w cuda. Społeczeństwo zwariowało. Moje poselstwo zostało mi rzucone w twarz. Diabeł przejął władzę – on już ma wszystkich, prócz mnie. Jestem jedynym, który jest Tobie wierny. Panie, ukrywam się, żeby przeżył chociaż jeden, ostatni święty”.

Eliasz, ten modlący się prorok był tak zapracowany dla Boga, tak zajęty demonstrowaniem Bożej mocy, tak zajęty ratowaniem królestwa Bożego, że stał się sługą jedno-kierunkowym. Często mówił do Boga, ale za mało słuchał. Gdyby słuchał, to by słyszał jak Bóg mówił, że jest jeszcze 7000 świętych, którzy nie poszli na kompromis.
             


                 http://www.barnabasroad.com/station=ccm-pl2.htm

                                                                                                                                        http://rnz.org.pl/index/? id=e034fb6b66aacc1d48f445ddfb08da98
                                                                                                                                                                           
                                 http://www.tomato.art.pl/home.htm

     







 



                                                                      http://www.sluchaj.cme.org.pl./








         

























 

                                                                                                                  



                                                       
                                                  

                   http://prawda.own.pl/index.





                                                           
                     
     
                             
                      



       






                                                         http://www.europa21.pl
                                                                                                                
                                                                      
                                                                                                                
            

                    


                                
                                                                                                                                            
   
                    


    

    
 

        http://droga.dekalog.pl/chron/zint.html        
 





                                                     



                                                                   




                                                     JESTEŚMY ZBYT PRZYWIĄZANI DO ŚWIATA


           Czy zauważyliście, że obecnie bardzo mało mówi się o niebie i o
opuszczeniu tego świata? Zamiast tego jesteśmy bombardowani kazaniami o
tym,
jak użyć naszej wiary, by zdobyć jak najwięcej rzeczy. „Następne
przebudzenie”, powiedział jeden ze znanych nauczycieli, „będzie
przebudzeniem finansowym. Bóg będzie wylewał błogosławieństwo
finansowe
na ludzi wierzących”.
Każde kazanie na temat śmierci nas niepokoi. Próbujemy zignorować nawet
myśl o tym i uważamy, że ci, którzy o tym mówią, są niezdrowi.
Okazjonalnie rozmawiamy o tym, jak będzie w niebie, ale przeważnie
zagadnienie śmierci, to tabu.
Jakież to skarłowaciałe pojęcie o Bożym odwiecznym planie! Nic
dziwnego,
że tak wielu chrześcijan boi się na samą myśl o śmierci. Prawda jest
taka, że jesteśmy daleko od zrozumienia Chrystusowego wezwania do
porzucenia
tego świata i jego pułapek. On wzywa nas, byśmy umierali bez budowania
sobie
pomników.. Byśmy umierali nie martwiąc się o to, jak będziemy
wspominani.
Jezus nie pozostawił autobiografii - ani budynków centrali – ani
Uniwersytetów czy szkół biblijnych. Nie pozostawił nic, co miałoby
ożywiać pamięć o Nim, tylko chleb i wino.
Jakże inni byli pierwsi chrześcijanie. Paweł często mówił o śmierci.
Właściwie, to nasze zmartwychwstanie jest opisywane w Nowym Testamencie,
jako
nasza błogosławiona nadzieja. Ale dzisiaj śmierć jest uważana za
intruza,
który odcina nas od naszego dobrego życia, do którego przyzwyczailiśmy
się. Nasze życie tak załadowaliśmy rzeczami materialnymi, że
ugrzęźliśmy w nich. Nie możemy znieść myśli o opuszczeniu naszych
pięknych domów, naszych ładnych rzeczy lub czarujących sympatii. Wydaje
się, że myślimy, „Umierać teraz, to byłaby zbyt wielka strata.
Kocham
Pana – ale potrzebuję czasu, by nacieszyć się moimi posiadłościami.
Pojąłem żonę. Muszę wypróbować moje woły. Potrzebuję więcej
czasu”.
Jakie jest największe objawienie wiary i jak ma ona być doświadczona?
Znajdziecie to w Hebr. 11:13 i 16: „Wszyscy oni poumierali w wierze, ....
wyznali też, że są gośćmi i pielgrzymami na ziemi. ...... Oni
zdążają
do lepszej, to jest do niebieskiej. Dlatego Bóg nie wstydzi się być
nazywany
ich Bogiem, gdyż przygotował dla nich miasto”.



                        
                 

                                                                                                                 

                                                                
            















                                                                                    
   
   









                                 





                                           http://www.radiomawryja.pl/urywki.php










                                           http://www.njeruzalem.cstnet.pl/nauczanie_dp7.html



                                                    DZIESIĘCIORO PRZYKAZAŃ


      Większość Amerykanów wie, że Sąd Najwyższy Stanów Zjednoczonych
zdecydował, że Dziesięć Przykazań nie może być wypisane w sądzie
państwowym. Ta ważna decyzja była szeroko opisywana w mediach. Co
oznacza
taka decyzja?

Sąd jest to miejsce, gdzie egzekwuje się prawo. Dziesięć Przykazań
reprezentuje Boże prawo moralne, które nigdy się nie zmienia. Jest ono
tak
stałe jak prawo grawitacji. Jeżeli zlekceważysz to prawo, to tak jakbyś
zrobił krok poza dach wysokiego budynku. Możesz twierdzić, że to prawo
ciebie nie dotyczy, ale na pewno odczujesz tego konsekwencje.
Mówiąc prosto, Dziesięć Przykazań są to wieczne prawa ustalone przez
Boga, żeby ochronić społeczeństwo od zniszczenia samychsiebie. Jednak
zdumiewające jest to, że wiele organizacji działa obecnie w tym
kierunku,
żeby zetrzeć te Przykazania – jak również imię Boże – z każdego
miejsca, gdzie są one wyryte, w marmurze gmachu sądu czy w betonie.
Jaki smutny obraz stanu naszego społeczeństwa. Te niezmienne prawa były
oryginalnie wyryte w kamieniu palcem Bożym. Teraz są zdzierane z kamienia
poprzez prawo ludzkie.
Niektórzy chrześcijanie mówią: „Czy to coś złego? Nie jesteśmy pod
zakonem. Czemu robić z tego problem?” Nie, nie jesteśmy pod zakonem
Żydowskim, co oznacza 613 dodatkowe przykazania dodane przez rabinów
Żydowskich. Ale każdy chrześcijanin podlega autorytetowi Bożego prawa
moralnego, które jest podsumowane w Dziesięciu Przykazaniach.
Zastanawiam się co Bóg myśli, kiedy ci zdzieracze napisów usuwają Jego
prawa sprzed naszych oczu. Niektórzy wierzący mówią: „Nie
potrzebujemy
tych pokazów Przykazań. Wystarczy tylko, żeby były one wypisane w
naszych
sercach.” Tak nie mówi Słowo Boże. Pomyśl o tej widzialnej
obecności,
jaką Bóg zamierzył dla tych Przykazań, kiedy były one przekazane Jego
ludowi.
„Niechaj słowa te, które Ja ci dziś nakazuję, będą w twoim sercu.
Będziesz je wpajał w twoich synów i będziesz o nich mówił,
przebywając w
swoim domu, idąc drogą, kładąc się i wstając. Przywiążesz je jako
znak
do swojej ręki i będą jako przepaska między twoimi oczyma. Wypiszesz je
też na odrzwiach twojego domu i na twoich bramach” (5 Mojżeszowa
6:6-9).


                                                                                                                                                                                  

      





























                                      NIEBEZPIECZEŃSTWO POCZUCIA WINY


    Poczucie winy jest tym, co niszczy wiarę. Wróg naszej duszy nie jest
wcale
zainteresowany tym, aby uczynić z chrześcijan cudzołożników czy
prostytutki. On jest zainteresowany tylko jedną rzeczą – przemienieniem
chrześcijan w niewierzących. On wykorzystuje pożądliwości ciała, aby
związać umysł.

Szatan chce, żebyś był tak przygnieciony poczuciem winy, abyś porzucił
swoją wiarę. On chce, żebyś zwątpił w Bożą wierność i myślał,
że
tak naprawdę nikt się nie troszczy, że będziesz żył w ubóstwie i ze
złamanym sercem, że będziesz zawsze niewolnikiem swoich pożądliwości,
że
Boża świętość jest nieosiągalna, że jesteś pozostawiony samemu
sobie,
aby rozwiązywać swoje problemy, że Bóg już nie jest zainteresowany
twoimi
potrzebami i uczuciami. Jeżeli uda mu się doprowadzić ciebie do punktu
rozpaczy, to może ciebie zalać niewiarą – a wtedy jego misja się
powiodła. Trzy proste kroki do ateizmu to: poczucie winy, zwątpienie i
                                    niewiara.
Poczucie winy może zżerać duchową żywotność chrześcijanina tak, jak
nieopanowany rak. Powoduje ono to, że człowiek traci kontrolę nad swoim
życiem, prowadzi do pragnienia, aby zrezygnować lub wycofać z duchowej
aktywności i wreszcie prowadzi do fizycznego bólu i choroby. Tak jak rak,
poczucie winy karmi się dotąd, aż zaniknie duchowe życie, a końcowym
rezultatem jest słabość i poczucie wstydu i zawodu.

Sposobem na pozbycie się poczucia winy jest pozbycie się grzechu, co
             brzmi
prosto, ale tak nie jest. Nie da się tak po prostu postanowić, że
„zostawiasz” tę osobę, która weszła do twojego życia. Wielu tego
próbowało, ale stwierdzili, że to się nie udało. Nie da się tak po
prostu
odejść od rzeczy, które wiążą.
Najważniejszym krokiem, jaki kiedykolwiek zrobisz w swoim życiu,                        jest
                                                         krok,
który zrobisz zaraz po tym, jak zawiedziesz Boga. Czy będziesz wierzył
kłamstwom oskarżyciela i poddasz się rozpaczy, czy też pozwolisz sobie
przyjąć przebaczający strumień Bożej miłości?
Czy boisz się prosić o Jego przebaczenie, bo nie jesteś pewny czy
naprawdę
chcesz być wolny od tego, co cię wiąże? Czy chcesz Pana, ale w
skrytości
tęsknisz za czymś, co nie jest właściwe dla ciebie? Bóg jest w stanie
odpowiedzieć na szczerą modlitwę, kiedy chcesz wypełniać Jego
doskonałą
wolę. Poproś Go, aby sprawił w tobie pragnienie wypełniania Jego woli.



                            



 
               



 
2007-02-26


























                               OGRANICZANIE ŚWIĘTEGO IZRAELSKIEGO

„Oni ... zasmucali Świętego Izraela” (Psalm 78:41). Oznacza to
zasmucanie
Boga, przez wymazywanie tego, co napisano. Krótko mówiąc, ograniczanie
Boga
oznacza rysowanie linii lub koła i stwierdzanie, „Bóg jest tutaj, ale
gdzie
indziej nie”. To określa myślenie wielu wierzących. W naszych myślach
nakreśliliśmy sobie bardzo ograniczone pojęcie możliwości Chrystusa.

To właśnie zrobił pierwszy kościół w Jerozolimie. Oni ograniczyli
Chrystusa do małego koła, przypisując Go do populacji żydowskiej. Jezus
nie
może być ograniczony. On stale przełamuje nasze małe, nakreślone koła
i
zawsze sięga o wiele dalej.

Podam wam przykład. Gdzieś 40 lat temu zielonoświątkowcom wydawało
się,
że chrzest Duchem Świętym jest przypisany tylko ich ruchowi. Wielu
zielonoświątkowców myślało, „My jesteśmy Bożym kościołem,
napełnionym Duchem!” Kaznodzieje zielonoświątkowi wytykali martwotę
wielkich denominacji, „Oni nie mają pełnej Ewangelii tak, jak my”.

Nagle Duch Boży przełamał te wytyczone przez ludzi granice. Duch
Święty
zstąpił na wierzących w różnych denominacjach. John L. Sherill napisał
o
tym klasyczną książkę, „Oni mówią innymi językami”.

Pan użył również mojej książki Krzyż i Sztylet, szczególnie w
kręgach
katolickich. Tak, jak Piotr i pierwszy kościół, ja też musiałem
pozwolić
Bogu, by działał w moim sercu, zanim mogłem zaakceptować to, co się
działo. Zostałem wychowany w rodzinie zielonoświątkowej i po raz
pierwszy w
moim życiu widziałem księży, płaczących z powodu grzechu i
wołających do
Jezusa.

Niedługo ewangeliczni kaznodzieje naciskali na mnie i mówili, „A co z
tymi
katolikami, z oddawaniem czci Marii? Jak możesz usługiwać ludziom,
którzy w
to wierzą?” Odpowiedziałem im w taki sam sposób, jak Piotr: „Nie wiem
nic
na temat Mariologii. Wiem tylko, że w kościele katolickim są ludzie
głodni i
że wśród kapłanów są też prawdziwi czciciele Jezusa. Bóg napełnia
tych
ludzi Jego Duchem”.

Bóg ma Swój lud wszędzie i my nie mamy nikogo z nich nazywać pospolitym
lub
nieczystym. Musimy uważać, by nie przedstawiać Jezusa, jako małego i
nie
szufladkować Go przez nasze małostkowe myślenie.























 
                                                   ON GŁOSIŁ OPAMIĘTANIE


Jezus ogłosił, „Mój kościół jest miejscem pokuty i opamiętania”.
Apostoł Paweł stwierdza, „Blisko ciebie jest słowo, w ustach twoich i
w
sercu twoim; to znaczy, słowo wiary, które głosimy. Bo jeśli ustami
swoimi
wyznasz, że Jezus jest Panem, i uwierzysz w sercu swoim, że Bóg wzbudził
go
z martwych, zbawiony będziesz. Albowiem sercem wierzy się ku
usprawiedliwieniu, a ustami wyznaje się ku zbawieniu” (Rzym. 10:8-11).
Mówiąc prosto, dostępujemy zbawienia przez nasze otwarte wyznanie grzechu
i
opamiętanie. Jezus powiedział, „Nie przyszedłem bowiem wzywać
sprawiedliwych, lecz grzeszników” (Mat. 9:13). Mówi, że przez pokutę
jesteśmy uzdrowieni i odnowieni. „Nie potrzebują zdrowi lekarza, lecz
ci,
którzy się źle mają. Nie przyszedłem wzywać do upamiętania
sprawiedliwych, lecz grzesznych” (Łuk. 5:31-32).
To jest dobra nowina. Jezus mówi nam, „W Moim kościele każdy jest
uzdrawiany przez pokutę. Bez względu na to, kim jesteś – czy złamany
fizycznie, chory umysłowo lub duchowo. Każdy musi przyjść do Mnie w ten
sam
sposób i wszyscy znajdą uzdrowienie poprzez opamiętanie.
W ilu kościołach w dalszym ciągu zapraszają ludzi ze skruszonym sercem
do
ołtarza modlitwy i do pokuty? Ilu pastorów przestało już nawoływać do
tego najważniejszego duchowego dzieła? Ilu wierzących zatraciło już
wszelkie poczucie i potrzebę wyznawania grzechów?
Jakie jest najważniejsze przesłanie Ewangelii Chrystusowej? On wyjaśnia
to
dokładnie we wszystkich czterech Ewangeliach. Mówi nam, „To ma być
głoszone w Moim kościele. To jest Moje przesłanie do wszystkich
grzeszników”.
„Jezus przyszedł do Galilei, głosząc ewangelię Bożą i mówiąc:
Wypełnił się czas i przybliżyło się Królestwo Boże, upamiętajcie
się
i wierzcie ewangelii” (Mar. 1:14-15). To jest pierwsze, zapisane kazanie
Jezusa. On głosił opamiętanie!
Dla niektórych chrześcijan to może brzmieć, jak ostry język. Mogą
odpowiadać, „Dobrze, ale jak mocno Jezus głosił opamiętanie? Na to
pytanie odpowiada Łukasz w swojej Ewangelii. Jezus powiedział do Swoich
słuchaczy, „Jeżeli się nie upamiętacie, wszyscy tak samo
poginiecie”
(Łuk. 13:5).







       





                                 ŚWIATŁO, KTÓRE NIE MA BYĆ W UKRYCIU


Jezus mówi nam: „Wy jesteście światłością świata” (Mat 5:14). Te
słowa mówią o czymś więcej niż tylko wykonywaniu jakiejś służby.
One
wykraczają poza nauczanie, kazanie czy rozdawanie traktatów. Chrystus
mówi
nam bardzo wyraźnie „Wy jesteście światłością.” Nie jesteście
jedynie odbiciem światła. Nie jesteście tylko przewodnikiem. Jesteście
samym światłem. Intensywność tego światła jest uzależniona od
intensywności waszego chodzenia ze Mną.

Czy widzicie co Pan tu pokazuje? Świat poznaje tych, którzy chodzą w
bliskiej społeczności z Nim. Wasi sąsiedzi czy współpracownicy mogą
nie
wiedzieć o waszej codziennej społeczności z Chrystusem, waszej wierze w
Niego, waszym poleganiu na Nim. Ale na pewno widzą światło, które
świeci z
was dzięki życiu, które prowadzicie z Nim. I jeżeli nic nie zakłóci
tego
życia, wasze światło będzie nadal świecić w ciemności.

„Wy jesteście światłością świata. Miasto położone na górze nie
może
się ukryć” (Mat. 5:14). Jezus mówi: Postawiłem was na wystawie dla
tego
świata. Ludzie patrzą na was, ponieważ uczyniłem was widowiskiem.
Jesteście światłem, które nie powinno się ukrywać.”
Kim są te światła na wzgórzu? Gdzie je możemy zobaczyć? Zazwyczaj nie
widzimy ich w świetle jupiterów. Nie ma ich wśród skupionych na sobie,
samo
promujących się ludzi, którzy robią wszystko, żeby mieć uznanie w tym
świecie. Nie ma ich też wśród tych ważnych klik w kościele, którzy
udają świętych, ale plotkują, szemrzą i narzekają.
Przez te wszystkie lata widziałem wielu wierzących, którzy mają wygląd
pobożnych, ale naprawdę są duchowo leniwi. Opowiadają innym o swoich
upadkach i słabościach, bo wydaje im się, że to jest pokora, ale szybko
osądzają innych. Nie mają prawdziwego, obdarowującego ducha sługi,
jaki
był w Chrystusie. Wręcz przeciwnie, „światło”, które mają, jest
właściwie ciemnością. Jezus mówi: „Jeżeli światło, które jest w
tobie jest ciemnością, to sama ciemność jaka będzie?” (Mat. 6:23).
Tam
gdzie nie ma życia Chrystusa, nie może też być światłości dla
innych.
„Niech wasza światłość tak świeci przed ludźmi, aby widzieli wasze
dobre uczynki i chwalili Ojca waszego, który jest w niebie” (5:16).
Powodem
dla którego mamy świecić na tym świecie jest to, aby Bóg mógł
otrzymać
chwałę.











                                                 RYSUJĄC SWOJE WŁASNE KOŁO


Czy jesteś zatroskany członkiem rodziny lub przyjacielem, który nie
rośnie
lub nie staje się dojrzałym w Chrystusie? Kiedy oceniasz tego człowieka,
czy
używasz własnego zrozumienia Chrystusa dla jego życia? Czy
nakreśliłeś
swoje własne koło, oznaczające co to znaczy być prawdziwym naśladowcą
Chrystusa, a twoi bliscy nie poruszają się w tym kole?

Czy to możliwe, że ograniczasz Chrystusa? Czy twój Jezus jest tak mały,
tak
ciasno ograniczony, że nie wierzysz, iż Duch Święty może wykonywać w
kimś
Jego głębokie działanie? Czy potępiasz kogoś, ponieważ nie pasuje do
twojego projektu? Czy wierzysz, że Bóg jest tak wielki, że może
działać w
nim w sposób dla ciebie niewidoczny?

Około 35 lat temu Celeste Horvath, kobieta o niechlubnej opinii weszła do
ośrodka Teen Challenge w Brooklynie. Była ona najbardziej notoryczną
matroną, prowadzącą ośrodek prostytucji, z którego korzystali nawet
najbardziej znani w kraju mężczyźni. Celeste wychowała się w domu
zielonoświątkowym i jej modląca się babcia prorokowała do niej, „Ty
będziesz ewangelistą”. Jednak Celeste odrzuciła jej wychowanie i
zajęła
się prostytucją.

Kiedy krąg prostytutek Celeste powiększał się, uzależniła się od
narkotyków. Przez cały ten czas w jej sercu toczyła się walka. Co
wieczór
modliła się, „Boże, pozwól mi przeżyć jeszcze jeden dzień”.
Wreszcie
Celeste została aresztowana. Ta wiadomość była na pierwszych stronach
gazet.
Pewnego razu jej brat napisał do niej tak, „Zhańbiłaś naszą rodzinę
i
nie ma już dla ciebie odkupienia”.

Ale Jezus nigdy jej nie odrzucił. Pewnego dnia, w swojej najgorszej
godzinie
Celeste modliła się i złamała się przed Panem. Wtedy nastąpiła w
niej
natychmiastowa zmiana i w jednej chwili stała się nowym stworzeniem.

Wszyscy, którzy widzieli życie Celeste z zewnątrz, myśleli, że jest to
beznadziejny przypadek. Ale oni ograniczali spojrzenie Chrystusa. Nie
widzieli
działania w niej Ducha Świętego przez te wszystkie lata. Chociaż ludzie
w
życiu Celeste widzieli ją tylko, jako grzeszną i nieczystą, Pan widział
w
niej ewangelistkę.

Celeste pojawiła się w Teen Challenge przed skazaniem jej i my ją
przyjęliśmy. Odsiedziała wyrok w więzieniu, gdzie stała się
ewangelistką, bo do tego Bóg ją powołał. W więzieniu przyprowadziła
wiele dusz do Jezusa. Po zwolnieniu z więzienia głosiła w potężny
sposób
Ewangelię na ulicach, a wreszcie założyła zbór w Long Island. Zbór ten
do
dzisiaj jest gorliwy dla Pana.


















                                                       BOŻY OSTATECZNY PLAN


  Pod koniec 1 Księgi Mojżeszowej Bóg wybrał małych, nieznanych ludzi,  żeby  się stali narodem nauczającym. Chciał mieć naród, który będzie
żywym  przykładem Jego dobroci dla pogańskiego świata. Aby powstało takie
świadectwo, Bóg prowadził Swój lud do takich miejsc, które były poza  ich  kontrolą. Odizolował Izraela na pustyni, gdzie tylko On sam był jedynym
źródłem życia i zaspokajał każdą ich potrzebę.
Izrael nie miał kontroli nad swoim przetrwaniem w tym pustynnym miejscu.
Nie   byli w stanie kontrolować dostawy żywności czy wody. Nie mogli też
kontrolować swojego kierunku podróży, gdyż nie mieli kompasów ani map.
Co  będą jeść czy pić? W jakim kierunku pójdą? Gdzie się zakończy ich  droga?  To wszystko wyznaczał im Bóg. Prowadził ich codziennie z pomocą
cudownego
obłoku, który świecił w nocy i rozjaśniał przed nimi ciemność.
Karmił
ich chlebem aniołów z nieba i zapewniał im wodę ze skały. Każda
potrzeba
była zaspokajana przez Pana i żaden wróg nie był w stanie ich pokonać.
„Z nieba dał ci słyszeć swój głos, aby cię utrzymać w karności”
(5Mojż. 4:36). Lud Boży słyszał każde słowo, przez które Bóg ich
prowadził i wydawali takie świadectwo: „Czy kiedykolwiek jakiś lud
słyszał głos Boga?” (4:33).
Narody otaczające starożytny Izrael miały wielu „innych bogów,”
bożków zrobionych z drewna srebra i złota. Ci bogowie byli niemi, nie
widzieli ani nie słyszeli, nie byli w stanie kochać, prowadzić czy
ochraniać ludzi, którzy im oddawali cześć. Każdy z tych narodów
mógł
popatrzeć na Izrael i zobaczyć szczególny lud, który Bóg
przeprowadził
przez straszną pustynię. Mogli widzieć Boga, który mówił do Swojego
ludu,   który kochał i odczuwał, który odpowiadał na ich modlitwy i czynił
cuda.  To był żywy Bóg, który prowadził Swój lud w każdym szczególe ich  życia. Bóg wzbudził taki naród, który był szkolony przez Niego. To musieli
być ludzie, którzy będą żyli pod Jego autorytetem, którzy będą Mu
całkowicie ufać i oddają Mu kontrolę nad każdym aspektem swojego
życia.
               Taki lud stanie się Jego świadectwem dla świata.
Dlaczego Bóg chciał mieć pełną kontrolę nad tym ludem i kładł nacisk
na  ich całkowite zaufanie w Nim w każdej sytuacji? Dlatego, że tylko Bóg    mógł  dokonywać tego, co niemożliwe, a co było potrzebne, aby ich doprowadzić  do   celu.





















                                                            PODZIW I SZACUNEK


Biblia wyraźnie wskazuje, że istnieje bojaźń Pańska, którą każdy
wierzący powinien rozwijać. Prawdziwa bojaźń Boża zawiera podziw i
szacunek, ale idzie o wiele dalej. Dawid mówi nam, „Występne podszepty
ma
bezbożny we wnętrzu serca swego. Nie ma bojaźni Bożej przed oczyma
jego”
(Psalm 36:2). Dawid mówi, „Kiedy widzę kogoś czyniącego zło, to moje
serce mówi mi, że taki człowiek nie ma bojaźni Bożej. On nie zna prawdy
o
grzechu, ani o Bożym powołaniu do świętości”.

Prawdą jest, że bojaźń Boża daje nam moc do zwycięstwa w czasach
złych i
grzesznych. A jak zdobyć taką bojaźń? Jeremiasz odpowiada proroctwem ze
Słowa Bożego: „I dam im jedno serce, i wskażę jedną drogę, aby się
mnie bali po wszystkie dni dla dobra ich samych i ich dzieci po nich. I
zawrę
z nimi wieczne przymierze, że się od nich nie odwrócę i nie przestanę
im
dobrze czynić; a w ich serce włożę bojaźń przede mną, aby ode mnie
nie
odstąpili” (Jeremiasz 32:39-40).

To wspaniała obietnica od Pana. On obiecuje, że da nam w Jego świętą
bojaźń, ale Bóg nie wrzuci tej bojaźni w nasze serca, jak jakieś
nadnaturalne olśnienie. Nie!. On wkłada w nasze serca bojaźń poprzez
Jego
Słowo.

Czy to oznacza, że bojaźń Boża jest zaszczepiona w naszych sercach
poprzez
zwykłe czytanie Biblii? Nie, absolutnie nie! Ona przychodzi, kiedy my
świadomie postanawiamy, że będziemy posłuszni każdemu słowu, które
czytamy w Słowie Bożym. Tak mówi Pismo Święte. Mówi nam, jak na
Ezdrasza
zstąpiła bojaźń Boża: „Ezdrasz bowiem postawił sobie za cel zbadać
zakon Pański i wprowadzić go w czyn” (Ezdrasz 7:10).

Bojaźń Boża nie jest pomysłem tylko Starego Testamentu. Bojaźń Boża
jest
wspominana zarówno w Starym, jak i w Nowym Testamencie. Stary mówi nam,
„Bój się Pana i unikaj złego!” (Przypow. 3:7). Również Nowy
stwierdza,
„Nie ma bojaźni Bożej przed ich oczami” (Rzym. 3:18). Paweł dodaje,
„Oczyśćmy się od wszelkiej zmazy ciała i ducha, dopełniając
świątobliwości swojej w bojaźni Bożej” (2 Kor. 7:1).






           








                                               DROGA UŚWIĘCENIA


                  Boże Słowo mówi bez żadnych niedomówień: „Dążcie do…
uświęcenia,
bez którego nikt nie ujrzy Pana” (Hebr. 12:14).
Tu jest prosta i zrozumiała prawda. Bez uświęcenia, które jest
przypisywane
tylko przez Chrystusa – drogocennego daru, który szanujemy, prowadząc
życie  w posłuszeństwie każdemu Jego Słowu – nikt z nas nie ujrzy Pana. Nie
odnosi się to tylko do nieba, ale również do naszego obecnego życia.
Bez
uświęcenia nie będziemy oglądać Bożej obecności w naszym codziennym
chodzeniu, w naszej rodzinie, naszych relacjach, naszym świadczeniu, czy  naszej służbie.
Nie ma znaczenia to w ilu konferencjach chrześcijańskich bierzemy
udział,   ilu taśm z kazaniami słuchamy, w ilu kursach Biblijnych bierzemy udział.
Jeżeli trzymamy w sercu grzech, jeżeli Pan ma spór z nami z powodu
naszej
bezbożności, to żadne nasze wysiłki nie wyprodukują bogobojnego owocu.   Wręcz przeciwnie, nasz grzech będzie jeszcze bardzie zaraźliwy i będzie
infekował wszystkich wokół nas.
Oczywiście, to zagadnienie wykracza poza wszelkie pożądliwości ciała i dotyka również ducha. Paweł opisuje takie destrukcyjne grzechy w tym
fragmencie, kiedy mówi: „ani nie szemrajcie, jak niektórzy z nich
szemrali,
i poginęli z ręki Niszczyciela” (1 Kor. 10:10).
A więc drogi święty, czy pozwolisz, aby Duch Święty rozprawił się ze
wszystkim pożądliwościami, które możesz ukrywać? Czy zamiast tego
będziesz szukał i ufał w ucieczce, jaką Bóg ma dla ciebie? Zachęcam
cię, abyś kultywował świętą bojaźń i zaufanie w tych ostatecznych dniach.  One cię zachowają w czystości, bez względu na to jak bardzo bezbożność
będzie szaleć koło ciebie. To ci pomoże chodzić w Bożym uświęceniu,
które ma obietnicę Jego trwałej obecności.
Jest to sprawa wiary. Chrystus obiecał, że zachowa cię od upadku i da ci moc
do odrzucenia grzechu, jeżeli po prostu będziesz wierzył w to, co On
powiedział. Dlatego wierz mu, a da ci tę Bożą bojaźń. Módl się o to
i  przyjmuj z radością. Bóg dotrzyma Swojego Słowa, które ci dał. Nie możesz się uwolnić od tego śmiertelnego uścisku grzechu w swojej sile, czy  przez składanie obietnic ani przez żadne ludzkie wysiłki. „Nie przez
moc, nie przez siłę, ale dzięki Mojemu Duchowi, mówi Pan (Zachariasz 4:6).



                                                                                          
   







      




















                          UWOLNIENIE Z NIEWOLI GRZECHU MUSI BYĆ   PRZYJĘTE PRZEZ WIARĘ

Wiara jest to to, co robisz z tym co znasz. Wiedza nie ma znaczenia,
jeżeli
nie działamy w oparciu o nią.
Izraelici otrzymali dobre słowo, że Bóg im dał Kanaan, jako ich kraj.
Ta
informacja by nic nie znaczyła dla nich wszystkich, gdyby pozostali w
Egipcie
jako niewolnicy. Ale Biblia mówi: „Przez wiarę opuścili Egipt... przez
wiarę przeszli przez Morze Czerwone” (Hebr. 11:27, 31).
To nie było tak, że Izraelici przemaszerowali przez granicę Kanaanu,
wystrzelili jedną serię strzał i spodziewali, że wrogie armie padną
martwe. Kraj ten należał do nich, ale musieli go objąć w posiadanie
„jeden zabity żołnierz po drugim.”
Co to ma wspólnego z moim odnoszeniem zwycięstwa nad grzechem? Wszystko!
Chrystus załatwił tę sprawę niewoli grzechu poprzez ogłoszenie, że
jesteś uwolniony spod jego panowania, ale musisz w to uwierzyć do tego
stopnia, że coś z tym zrobisz.
Nie wystarczy powiedzieć: „Tak, wierzę, że Chrystus przebacza grzech.
Wierzę, że On jest Panem. Wiem, że On może złamać moc grzechu w moim
życiu.” Mentalnie zgadzasz się z tym co słyszałeś, ale wiara to coś
więcej. Wiara jest to zrobienie kroku na podstawie tej obietnicy uwolnienia
i   działanie zgodnie z nią.
Wierzący przezwyciężają moc zła tego świata poprzez wiarę. Prawdziwa
wiara jest jedyną rzeczą, która pomoże ci stanąć z ufnością
naprzeciw
mocom pokusy. Samokontrola jest możliwa tylko wtedy, kiedy przyjmuje się
wiarą prawdę o uwolnieniu.
„Na tym bowiem polega miłość ku Bogu, że się przestrzega przykazań
jego, a przykazania jego nie są uciążliwe. Bo wszystko, co się
narodziło z
Boga, zwycięża świat, a zwycięstwo, które zwyciężyło świat, to
wiara
nasza” (1 Jana 5:3,4).
„Bądźcie trzeźwi, czuwajcie! Przeciwnik wasz, diabeł, chodzi wokoło
jak
lew ryczący, szukając kogo by pochłonąć. Przeciwstawcie mu się, mocni
w wierze, wiedząc, że te same cierpienia są udziałem braci waszych w  świecie. A Bóg wszelkiej łaski, który was powołał do wiecznej swej
chwały w Chrystusie, po krótkotrwałych cierpieniach waszych, sam was do
niej  przysposobi, utwierdzi, umocni, na trwałym postawi gruncie. Jego jest moc
na
wieki wieków.” (1 Piotra 5:8-11).















      






http://www.chrzescijanin.republika.pl/branham/zyciorys.html

                      http://www.volny.cz/poselstwo/



                    








              

                                                                       ŻYCIE ZA ŚWIATŁEM

„A Jezus znowu przemówił do nich tymi słowy: Ja jestem światłością
świata; kto idzie za mną, nie będzie chodził w ciemności, ale będzie
miał światłość żywota” (Jana 8:12).

Jezus był i nadal jest światłością świata. Jan powiada, że ta
światłość była tworzona przez życie, które było w Chrystusie. „W
Nim
było życie, a to życie było światłością ludzi” (Jana 1:4).
Mówiąc
prosto, życie, które było w Chrystusie było źródłem światłości
dla
świata. Wszyscy, którzy wierzą „będą mieli światłość życia”
(Jana
8:12). Czym było to „życie za światłem”, o którym mówi Pismo?

Większość z nas myśli o tym życiu jako wiecznym istnieniu, które jest
ucieleśnione w Chrystusie. Widzimy to jako Jego moc do udzielania
wiecznego
życia wszystkim, którzy wierzą.

Ale Jan mówi tu o czymś więcej. Kiedy używa słowa „życie”, to
mówi o
całej biografii istnienia Jezusa.

Jezus mówi nam, że mamy żyć tak jak On żył. Abyśmy mogli żyć tak
jak
Chrystus na tym świecie, to musimy znać i doświadczać Jego życia.
Nasze
życie musi się utożsamiać z Jego życiem.

Chcę wam powiedzieć jak ja się utożsamiam z tym życiem, które jest w
Chrystusie. Raduję się w tych dobrych, małych rzeczach, które Jezus
czynił, dotykał i powiedział. Wierzę, że Jego codzienne czyny, słowa
i
chodzenie z Ojcem mają na celu pokazanie nam życia Chrystusa.

Myślę o przyjaźni Jezusa z Łazarzem. Myślę o Nim, jak oddalał się
od
tłumu po długim czasie służby. Myślę o Nim, kiedy cieszył się
czasem
przebywania w domu Marii, Marty i Łazarza. Myślę też o tym, jak Jezus
brał
w ramiona małe dzieci i błogosławił je. Myślę o Jego posłuszeństwie
względem matki, nawet jako dorosły człowiek, kiedy zamienił wodę w wino
na
przyjęciu weselnym. Myślę o miłości Jezusa dla odrzuconych,
niekochanych,
biednych. Myślę o Jego współczuciu dla kobiety przyłapanej na
cudzołóstwie, albo o tym jak docenił wdowę, która miała tylko dwa
grosze
na ofiarę.

Wydaje mi się, że nie wystarczyłoby ksiąg, aby zapisać te wszystkie
rzeczy, które Jezus czynił z miłości, kiedy chodził po tej ziemi. W
tych
fragmentach znajdujemy wskazówki w jaki sposób możemy utożsamić nasze
życie z Chrystusem. W ten sposób zrozumiemy życie, które jest
światłością.

2007-02-26









                                                        ONI MIELI ŻYCIE I ŚWIATŁOŚĆ


            Kościołowi Jezusa Chrystusa brakuje duchowego autorytetu w
społeczeństwie,
ponieważ brakuje mu duchowości.
Dlaczego nasze władze i media są tak łaskawe dla chrześcijan? Dlaczego
kościół utracił znaczenie i cel w oczach tego świata? Dlaczego młodzi
ludzie skreślili chrześcijaństwo, jako całkowicie nie pasujące do ich
życia?

Jest tak w większości dlatego, że kościół nie jest już
światłością.
Chrystus nie rządzi w naszym społeczeństwie, ponieważ nie rządzi w
naszym
życiu. Kiedy patrzę wokoło, widzę niewielu w domu Bożym, którzy są
prawdziwie jedno z Chrystusem. Tak mało społeczności z Niebem. Niewielu
kaznodziejów odrzuca świeckie metody, by u Boga szukać prowadzenia.
Utraciliśmy naszą światłość, bo utraciliśmy życie Chrystusa. By
Boży
autorytet miał jakiś wpływ, musimy w nim żyć jako oddane, posłuszne
narzędzia.

Zwróćcie uwagę na królestwo Babilonu w czasach Nebukadnesara. Było to
najpotężniejsze imperium na ziemi. Daniel prorokował, że każdy
następny
król będzie mniejszy od niego, będzie miał mniej mocy i mniej wpływu.
Dlaczego? Ponieważ Nebukadnesar nie był władcą Babilonu. Siła tego
imperium nie pochodziła od tego złotego posągu, który on wystawił.
Autorytet Babilonu był w rękach małej grupy ludzi oddanych Bogu. Pan
ustanowił tajny, niebiański rząd, który był kierowany przez Daniela i
jego
trzech hebrajskich towarzyszy. Ci ludzie byli Bożymi narzędziami
sprawowania
władzy, ponieważ oni działali w sferze niebiańskiej. Oni odrzucili
wszelkie
systemy tego świata. Zamiast tego zamykali się sam na sam z Bogiem.

W wyniku tego ci święci mężowie znali czas Boży. Mogli powiedzieć
ludziom, co Bóg miał zamiar czynić w danym czasie. Oni byli jasno
święcącym światłem dla całego narodu, bo mieli w sobie życie Boże.

W 2 Królewskiej czytamy o tym, jak Syria prowadziła wojnę z Izraelem. W
tym
czasie prorok Elizeusz siedział w domu w społeczności z Panem. Ten
człowiek
był potajemnym Bożym władcą i panował z autorytetem. Elizeusz
słyszał
głos Boży i posyłał wiadomość do króla izraelskiego, ostrzegając go
o
każdym ruchu armii Syryjskiej.
Kiedy król syryjski dowiedział się o tym, otoczył przy pomocy
batalionów
wojska miasto, w którym mieszkał prorok. Jednak Bóg zaślepił oczy
Syryjczyków i wreszcie Elizeusz poprowadził ich jako jeńców do obozu
Izraela. Elizeusz znał każdy ruch szatana, ponieważ miał światło i
życie.



















































  











































  










 
























                                        SPOJRZENIE W SERCE JEZUSA

„Kto zaś z was, mając sługę, który orze lub pasie, powie do niego, gdy powróci z pola: Chodź zaraz i zasiądź do stołu? Czy nie powie mu raczej: Przygotuj mi wieczerzę, przepasz się i usługuj mi, aż się najem i napiję, a potem i ty będziesz jadł i pił?” (Łukasz 17:7,8).

Nie mamy żadnego problemu utożsamienia się z tym sługą w jego obowiązkach w stosunku do jego pana. Nie mamy problemu z założeniem fartucha i przedstawianiem Panu pełnego stołu uwielbienia – dobrej uczty uwielbienia. Kochamy karmić Pana! Jest to nasza największa radość, nasze najwyższe spełnienie – usługiwanie Panu

Mamy jednak trudność z tą ostatnią częścią – częścią Pana. „A potem ty będziesz jadł!”. Jest to zbyt trudne do zrozumienia. Nie umiemy usiąść po tym, kiedy już usłużyliśmy Jemu – pozwolić Jemu na taką samą radość, jaką my mieliśmy usługując Jemu! Pozbawiamy naszego Pana radości usługiwania nam.

Uważamy, że nasz Pan otrzymuje wystarczającą przyjemność z tego, co my robimy dla Niego, ale jest jeszcze dużo więcej. On odpowiada na naszą wiarę i raduje się, kiedy pokutujemy. On rozmawia z Ojcem o nas i raduje się z naszej dziecięcej ufności. Ale ja jestem przekonany, że Jego największą potrzebą jest osobista społeczność z tymi, których pozostawił tu na ziemi. Żaden anioł w niebie nie jest w stanie zaspokoić tej potrzeby. Jezus chce rozmawiać z tymi, którzy są na polu bitwy.

Skąd mam taki pomysł, że Chrystus jest samotny i że ma palącą potrzebę rozmawiania? Jest to wszystko zapisane tu w opisie sytuacji, kiedy Chrystus ukazał się dwom uczniom na drodze do Emaus. Jezus akurat został wzbudzony z martwych i tego samego dnia dwaj uczniowie szli z Jerozolimy do Emaus. Byli zasmuceni z powodu odejścia ich Pana, ale kiedy On się zbliżył, nie poznali Go. On chciał z nimi rozmawiać i miał im tyle do powiedzenia.

„A gdy tak rozmawiali i nawzajem się pytali, sam Jezus, przybliżywszy się, szedł z nimi...I począwszy od Mojżesza poprzez wszystkich proroków wykładał im, co o nim było napisane we wszystkich Pismach”

Nie mogło być wspanialszego przeżycia dla tych uczniów, więc odchodzili mówiąc; „Czyż nasze serca nie pałały, kiedy rozmawiał z nami?” Myślimy tu o radości uczniów, ale co z radością Jezusa? Ja widzę zmartwychwstałego Pana, łzy spływające po Jego uwielbionych policzkach, a Jego serce wypełnione radością. Został On spełniony, Jego potrzeba została zaspokojona i widzę jak się niezmiernie raduje. Usługiwał w Swojej uwielbionej postaci i doświadczył pierwszej dwustronnej społeczności. Wylał Swoje serce, ale Jego samotne serce zostało dotknięte i Jego potrzeba zaspokojona.



















































































































2007-02-26





                                                                                                                                                                                                                                                                                 

    

                                       12.    http://biblijna.strona.pl/teksty/imiona_boga.htm  
   
                                                                                                                  
13.   http://online.biblia.pl/index.php                     


                                          BÓG MA PLAN ZAPASOWY DLA KAŻDEGO WIERZĄCEGO


Bez względu na to jak bardzo niespokojny staje się ten świat, lud Boży
może być spokojny i mieć pełną radość, gdyż nasz Pan obiecał
specjalną ochronę, kiedy jest ona najbardziej potrzebna.

Czy Bóg nie miał zapasowego planu dla dzieci Izraela podczas światowego
głodu? To On posłał wcześniej Józefa do Egiptu, powierzył mu urząd
ministra i wypełnił spichlerze wystarczającą ilością ziarna, żeby
wystarczyło przez cały okres głodu. Potem przeniósł Swój lud na
odległość drogi pieszej od tych spichlerzy i karmił ich do syta przez
cały
czas szalejącego głodu.

Czy Bóg nie miał planu zapasowego dla Eliasza? Kiedy jego naród jęczał
pod
ciężarem załamania ekonomicznego i brakowało jedzenia z powodu
wielkiego
głodu – a bezbożny król miał na głowie okup – Bóg uruchomił
Swój
zapasowy plan dla Eliasza. Ukrył go nad spokojnym potokiem i karmił go w
ten
sposób, że ptak dostarczał mu jedzenie. Ten plan przetrwania obejmował
również tajemniczy garnek mąki, która nigdy się nie wyczerpała.

A co z Noem? Jaki szczegółowy plan przetrwania Bóg miał dla niego i
jego
rodziny! Arkę – która unosiła bezpiecznie jego i jego rodzinę ponad
wszelką śmiercią i zniszczeniem potopu ogarniającego cały świat.

A Lot? Bóg właściwie posłał aniołów, aby osobiście wyciągnęli jego
i
jego dzieci z przeznaczonego na zagładę miasta Sodomy. Boże ręce były
związane dotąd, aż Lot znalazł się bezpiecznie na przedmieściach. To
było dużo więcej niż utrata pracy, więcej niż załamanie ekonomiczne,
więcej niż upadek rządu – to było całkowite unicestwienie jego
społeczeństwa. Ale Lot został bezpiecznie wyprowadzony.

Paweł doświadczał Bożego planu zapasowego ciągle na nowo! Ten apostoł
przeżył rozbicie okrętu, był ścigany przez złodziei, więziony,
oskarżany o zdradę i przygotowywano na niego zasadzki, ale w każdym
kryzysie
Bóg miał zapasowy plan wybawienia.

Bóg ma również dla nas zapasowy plan ratunku – opracowany
szczegółowo
dla każdego wierzącego.

Niech nikt nie ma co do tego żadnej wątpliwości – Bóg nas bezpiecznie
przeprowadzi przez każdy kryzys!


       


14.    http://www.fakty.org.pl/page15.html

                    http://apologetyka.com/teologia/katolicyzm/lj-prymat/
   
  16.         http://www.serwetus.republika.pl/


  17.          http://www.poselstwo.tk/
   
 17 a        http://www.bruno-groening.org/polska/
   








                                                    JUŻ NIE JESTEŚMY NIEWOLNIKAMI

O Abrahamie Lincolnie mówi się, że „wyzwolił niewolników” poprzez
Proklamację Emancypacji. Ten dokument prawny ogłaszał, że niewolnictwo
jest
martwe i wszyscy niewolnicy są wolni.

Kiedy te wiadomości rozeszły się po raz pierwszy po plantacjach
południa,
wielu niewolników nie chciało w to wierzyć. Nadal byli niewolnikami
swoich
panów, przekonani, że obietnica ich uwolnienia była zmyślona. Wielu
nieuczciwych właścicieli ziemskich powiedziało swoim niewolnikom, że to
tylko plotka i nadal ich trzymali w niewoli. Ale krok po kroku ta prawda do
nich dotarła i kiedy widzieli byłych więźniów, jak sobie chodzili wolni
i
szczęśliwi w swojej odzyskanej wolności. Jeden po drugim zrzucali swoje
brzemiona, odwracali się tyłem do niewoli i odchodzili, aby rozpocząć
nowe
życie.
Może jeszcze nie słyszałeś, albo może to brzmi zbyt pięknie, aby
mogło
być prawdą, ale Chrystus uwolnił wszystkich więźniów grzechu na
Golgocie.
Możesz teraz „odejść” od diabła! Możesz porzucić swój ciężar
grzechu, wyjść spod panowania Szatana i wejść do nowego życia
wolności.
Pozwólcie, że pokaże wam co ma na myśli Biblia, kiedy mówi o umieraniu
dla
grzechu. Kiedy Lincoln wyzwolił wszystkich niewolników, to „sprawa”
niewoli umarła. Nie ma już niewolników ani panów nad niewolnikami.
Niewolnik może odejść wolny i powiedzieć sobie: „sprawa niewoli jest
martwa (nie istnieje).”
Teraz niewolnik mógł wejść znowu na pole i oberwać jeszcze kilka
rzędów
bawełny – może ze strachu albo instynktownie, ale to już go absolutnie
nie
czyniło niewolnikiem. Był wolny, ale musiał wykorzystać swoją
wolność.
Proklamacja nie mogła wymusić zastosowania się do niej ze strony
niewolnika,
ale też pan niewolnika nie mógł go zmusić do powrotu. To była sprawa
wolnej
decyzji niewolnika.
Biblia powiada, że „...ten kto umarł, jest wolny od grzechu. Jeśli
tedy
umarliśmy z Chrystusem, wierzymy, że też z nim żyć będziemy”
(Rzymian
6:7,8).
To po prostu oznacza, że: Ponieważ sprawa twojej niewoli jest sprawą
martwą, wiedząc o tym, że Chrystus już ogłosił wyzwolenie dla ciebie,
jesteś teraz wolny, aby żyć jako nowy człowiek w Chrystusie i przyjąć
do
wiadomości, że twoje łańcuchy zostały zdjęte.
Chrystus nie może ciebie do tego zmusić, a szatan nie może ciebie
zmusić,
żebyś robił coś złego. Chrystus ogłasza, że jesteś wolny przez
wiarę,
ale ty musisz postępować jako wolna osoba.




 

























                                                             POKOLENIE MGNIENIA OKA


Wielu chrześcijan czyta regularnie Biblię, wierząc, że jest to żywe,
objawione Słowo Boga dla ich życia. Wiele razy na stronicach Biblii
czytają
o pokoleniach, które słyszały Boży głos. Czytają o tym jak Bóg
przemawiał ciągle na nowo do Swojego ludu, a ten zwrot powtarzał się
wiele
razy: „I rzekł Bóg...” Jednak wielu z tych chrześcijan żyje tak,
jakby
Bóg nie mówił do Swojego ludu dzisiaj.

Całe pokolenie wierzących podejmuje decyzje zupełnie samodzielnie bez
modlitwy, czy zasięgania rady Słowa Bożego. Wielu po prostu decyduje co
sami
chcą robić, a potem proszą Boga, żeby to zatwierdził. Idą naprzód w
swoich planach, a ich jedyna modlitwa jest taka: „Panie, zatrzymaj mnie
jeżeli to nie jest Twoją wolą.”

Żyjemy teraz w czasach, które nazywamy „pokoleniem mgnienia oka.”
Ludzie
podejmują ważne decyzje w oka mgnieniu. Na ten temat została napisana
książka pod tytułem Mgnienie oka: Siła myślenia bez myślenia, która
się
stała bestselerem. Teoria jest taka: „Zaufaj swoim instynktom. Decyzje
podejmowane w oka mgnieniu okazują się najlepsze.”

Pomyśl o tym pośpiesznym „języku mgnienia oka”, jaki słyszymy
codziennie: „Oto oferta tego wieku. Możesz zarobić mnóstwo pieniędzy
w
jeden dzień. Masz jednak tylko krótkie okno możliwości. Zdecyduj się
natychmiast!” Za tym stoi napędzający duch: „Mrugnięcie oka,
mrugnięcie
oka!”

Takie myślenie zaczęło dotykać kościół i wpływać na decyzje,
które
są podejmowane nie tylko przez „chrześcijan mrugnięcia oka”, ale
przez
„Kaznodziejów mrugnięcia oka.” Wielu zakłopotanych wierzących
pisało
do nas i opowiadało te same historie: „Nasz pastor wrócił z konferencji
na
temat rozwoju kościoła i natychmiast ogłosił: Od dzisiaj wszystko się
zmieni. On zadecydował o tym, że staniemy się jednym z kościołów
popularnego trendu po jednym dniu! Nawet nie prosił, żebyśmy się o to
modlili ... jesteśmy zdezorientowani.”

Kilka lat temu takim hasłem wśród chrześcijan było: „Czy modliłeś
się
o to? Czy szukałeś Pana w tej sprawie? Czy twoi bracia i siostry modlą
się z
tobą? Czy otrzymałeś Bożą odpowiedź?” Pytam ciebie, czy tak było u
ciebie? Ile ważnych decyzji podjąłeś w ubiegłym roku, gdzie szczerze
przynosiłeś te sprawy Bogu i modliłeś się o nie szczerze? Albo ile z
tych
decyzji podejmowałeś w „oka mgnieniu”? Bóg chce mieć pełną
kontrolę
nad naszym życiem po to, aby nas uchronić przed nieszczęściem – a w
tym
miejscu kończy się większość naszych decyzji podejmowanych w
„mgnieniu
oka”.

2007-02-26
                                                                                                                        
                                                                                                                
6.   http://www.nadzieja.pl/                                    

                                                                                                                
7.   http://www.czasdecyzji.pl/

8.   http://www.nadzieja.pl/ksiazki/index.html

9.   http://www.znakiczasu.pl/   




                                                                                                                              

















                    
               




                       

  

         
 


Jeden jest pośrednik między Bogiem a ludżmi Jezus Chrystus Iz 44,20 Jer 17,5-7 mówi nie  wolno modlić się do zmarłych i Izaj 8,19 ,Izaj44,20  list do kol 2,8   2 korynt 11-14 szatan przybiera postać sług sprawiedliwości.   




12.   http://www.poznajpana.org/






 





                                             
















BEZ ZMAZY LUB SKAZY

Kościół Chrystusa nigdy nie był lubiany ani akceptowany przez świat i
nigdy nie będzie. Jeśli żyjesz dla Jezusa, nie będziesz musiał
separować
się od ich towarzystwa, oni to zrobią za ciebie. Wystarczy, że będziesz
żył dla Jezusa. Nagle stwierdzisz, że jesteś wyszydzany, odrzucany i
nazywany złym: „Ludzie was nienawidzieć będą i... was wyłączą, i
lżyć was będą, i... imieniem waszym pomiatać będą jako bezecnym z
powodu
Syna Człowieczego” (Łuk. 6:22).

Ale Jezus dodaje, że to jest droga do prawdziwego spełnienia. „Bo kto
by
chciał życie swoje zachować, utraci je, a kto by utracił życie swoje
dla
mnie, odnajdzie je” (Mat. 16:25). Inaczej mówiąc, „Jedyny sposób, by
znaleźć sens życia, to oddać dla Mnie wszystko, co masz.. Wtedy
znajdziesz
prawdziwą radość, pokój i satysfakcję”. Chrystus mówi nam, „Mój
kościół ma być bez skazy lub zmazy. Dlatego, jeżeli przychodzisz do
Mnie,
musisz chcieć odrzucić wszelki grzech. Musisz wszystko Mi poddać i
umrzeć
dla swojego JA, dla grzesznych ambicji i egoizmu. Przez wiarę zostaniesz
pogrzebany ze Mną, ale Ja wzbudzę cię do nowego życia”.

Pomyśl, co to znaczy, być bez skazy lub zmazy. Wiemy, że skaza jest
wadą. A
co ze zmazą lub zmarszczką? Czy słyszałeś już kiedyś wyrażenie
„nowa
zmarszczka”? To znaczy, dodać nowy pomysł do istniejącej koncepcji. To
oznacza tych, którzy, którzy próbują poprawiać Ewangelię. Sugeruje to
łatwiejszą drogę do osiągnięcia zbawienia, bez pełnego poddania się
Chrystusowi.

Taka ewangelia jest obecnie głoszona w wielu kościołach. Kazania są
skierowane tylko na zaspokojenie potrzeb ludzi. Kiedy czytam słowa Jezusa,
widzę, że takie kazania nie przyniosą pożytku. One nie wykonują
prawdziwego dzieła Ewangelii.

Nie zrozumcie mnie źle: Nie jestem przeciwny kazaniom o pocieszaniu i
posilaniu ludu Bożego. Jako pasterz Pana, jestem właśnie do tego
powołany.
Ale gdybym głosił tylko dla zaspokojenia potrzeb ludzi, a ignorował
wezwanie
Chrystusa do oddawania naszego życia, to prawdziwe potrzeby i tak by nie
zostały zaspokojone. Słowa Jezusa są wyraźne: Nasze potrzeby będą
zaspokojone, jeżeli umrzemy dla swojego JA i weźmiemy Jego krzyż.














DROGA W GÓRĘ

Wiem o wielkich chrześcijanach, którzy przeżyli doświadczenia tak trudne
i
głębokie, że wydawało się, iż nie warto już żyć. W takiej
najciemniejszej godzinie Jeremiasz odkrył chwalebną prawdę, która
przyniosła nową nadzieję i pewność do jego umysłu. Było to coś, co
on
już o Bogu wiedział, ale to nie dotykało jego duszy, aż doszedł do
kresu
własnych możliwości. Odkrył, że na samym dnie był Bóg! Czym
głębiej
spadał, tym bardziej odkrywał Boga. Bóg nie był mu tak znany tam w
górze w
jakimś uniesieniu w bezchmurne niebo, ale w cieniu smutku i rozpaczy.
Kiedy
Jeremiasz spadł na dno, upadł na Boga! Zderzył się twardo z wiernością
i
współczuciem Boga. Słuchajcie jego odkrycia:

„Niewyczerpane są objawy łaski Pana, miłosierdzie jego nie ustaje....
Każdego poranku objawia się na nowo, wielka jest Jego wierność..”
(Treny
3:22-23).

Stopniowo Jeremiasz uświadomił sobie tę wielką prawdę, którą
odkrywają
tylko ci, którzy są w dole.
1. Kiedy jestem w najniższym punkcie; kiedy problemy przelewają się
przez
moje serce jak woda i mówię, „Jestem odcięty,” Bóg przybliża się
i
szepcze. „Nie bój się!” (Treny 3:54-57).
2. Kiedy wydaje się, że Bóg skrył się za chmurą i moje modlitwy do
Niego
nie dochodzą, On widzi moją krzywdę i wymierzy sprawiedliwość”
(3:44,59).
3. Jeżeli Pan dopuści smutek i zmartwienie, to w tym samym czasie On też
wesprze mnie obfitym współczuciem i miłością (3:32).

4. Bóg nie jest przeciwko mnie, próbując zdeptać mnie pod Swoimi
stopami,
kiedy jestem przygnębiony w problemach (3:34).
5. Bóg nie chce sabotować żadnych moich planów; On nie powoduje mojego
zamieszania, nie działa przeciwko mnie (3:35-36).
6. Nawet w mojej desperacji i goryczy, kiedy nie chcę zaczynać
następnego
dnia, Jego współczucie nie zawodzi. Jego miłosierdzie czeka na mnie.
Jest
nowe każdego poranku (3:22-23).
7. Ponieważ Bóg jest zawsze wierny, On mnie nie odrzuci. On będzie ze
mną i
wybawi mnie (3:25-26).
8. Kiedy jestem najniżej, nie mam do kogo się udać, tylko do Boga, wtedy
podnoszę moje serce i moje ręce i dziękuję Mu za Jego wierność!
(3:40-41).
9. Będąc w dole, wyczerpałem moją siłę i nadzieję. Jestem pusty i
poniżony i teraz polegam jedynie na Jego miłosierdziu! (3:18, 20-22
).



 










PEŁNA KONTROLA

Nie ma formuły na życie całkowicie polegające na Panu. Mogę wam tylko
zaoferować to, czego Bóg mnie nauczył w tej dziedzinie. On mi pokazał
dwie
proste rzeczy, w jaki sposób mogę oddać Mu całkowitą kontrolę.

Po pierwsze muszę być przekonany, że Pan pragnie i chce objawiać mi
Swoją
wolę, nawet w najmniejszych szczegółach mojego życia. Muszę wierzyć,
że
Duch, który mieszka we mnie, zna Bożą wolę dla mnie i że mnie będzie
prowadził, kierował i mówił do mnie.

„ Lecz gdy przyjdzie On, Duch Prawdy, wprowadzi was we wszelką
prawdę....
On mnie uwielbi, gdyż z mego weźmie i wam oznajmi” (Jana 16:13-14).
Może właśnie teraz jesteś w jakimś trudnym przeżyciu, może zostało
to
spowodowane przez jakąś zbyt szybką decyzję. Nawet wtedy Pan obiecuje:
„Twoje wewnętrzne ucho usłyszy głos Mojego Ducha, który mówi: 'Idź

drogą. Zrób tak, a tego nie rób...”
Po drugie, musimy sie modlić z niezachwianą wiarą o moc do
posłuszeństwa
Bożemu prowadzeniu. Pismo powiada: „Niech prosi z wiarą nic nie
wątpiąc,
bo ten, kto wątpi jest jak fale morskie, które są pędzone wiatrem.
Niech
taki człowiek nie myśli, że coś otrzyma od Pana” (Jakuba 1:6-7).
Kiedy
Bóg nam mówi, żebyśmy coś zrobili, to potrzebujemy siły, żeby iść

drogą i być całkowicie posłusznymi. Przez ponad pięć dekad mojej
służby
nauczyłem się tego, że szatan i ciało będą zawsze zasiewać
zwątpienie i
pytania w moim umyśle. Potrzebuję siły z nieba, aby nie powiedzieć
„tak” w żadnej sytuacji, kiedy Jezus mówi „nie.”

Wielu z nas modli się tak: „Panie, wiem co mi powiedziałeś. Ale nadal
nie
jestem pewny, czy to był Twój głos. Proszę, otwórz albo zamknij dla
mnie
drzwi w tej sprawie.”

To nie jest odpowiedź wiary, na jaką On oczekuje od Swoich dzieci.
Możesz
się modlić ile chcesz, całe godziny czy nawet dni. Jeżeli jednak nie
będziesz się modlił z wiarą – wierząc, że Duch Święty ciebie
poprowadzi tak, jak obiecał Jezus – to nigdy nie będzie ci przekazany
Boży
zamysł. On czeka dotąd, aż zobaczy, że jesteś oddany, aby przyjąć
wszystko, co On powie i być posłuszny bez zadawania pytań.


















 
2007-02-25








 
 
 













           





























                                                                        ON ROZUMIE DOKŁADNIE


„Nie mamy bowiem arcykapłana, który by nie mógł współczuć ze
słabościami naszymi, lecz doświadczonego we wszystkim, podobnie jak my,
z
wyjątkiem grzechu. Przystąpmy tedy z ufną odwagą do tronu łaski,
abyśmy
dostąpili miłosierdzia i znaleźli łaskę ku pomocy w stosownej porze”
(Hebr. 4:15-16).
Czuję się bardzo komfortowo, wiedząc, że mój Zbawiciel rozumie moje
uczucia. On rozumie wszystko, co ja przeżywam. On prawdziwie rozumie
każde
uczucie i nigdy mnie nie potępia za to, że cierpię z powodu ataków
nieprzyjaciela. Natomiast mówi mi, bym się trzymał i nie bał. Daje mi
do
zrozumienia, że nie są Mu obce żadne moje zmagania. Potem oferuje mi
łaskawą audiencję przed Jego Tronem, z obietnicą łaski i pomocy w
czasie
mojej potrzeby. Czy moje negatywne uczucia były rezultatem walki
fizycznej,
czy duchowej, nasz Pan oferuje pociechę i pomoc, kiedy najbardziej jest
potrzebna.
Co Pan przez to rozumie? On zachęca wszystkie Swoje dzieci, by przestały
się
bać, kiedy nachodzą ich negatywne myśli. Żadnych oskarżeń o upadek
czy
grzech. Rozpacz i strach mogą być spowodowane grzechem – ale nie
zawsze.
Dlatego nie zgadzaj się na to! Nie idź wieczorem do łóżka, aż
najdziesz
się sam na sam z Nim, przyjdź przed Jego Tron z odwagą i przyjmij pomoc
i
łaskę, którą On tak wyraźnie obiecał. Przyjmij miłosierdzie,
przebaczenie i łaskę, by odrzucić wszelkie negatywne uczucia. To jest
recepta Chrystusa, nie moja.
Przyjmując zwycięstwo, przyjmując autorytet w Jego imieniu, przychodząc
do
Niego z wiarą, by otrzymać przebaczenie i obietnice, płyń pomimo
sztormu, w
stanie odpocznienia! Niech Bóg rozproszy te negatywne uczucia z
szybkością,
którą On ustali.
„...ponieważ czekał cierpliwie, otrzymał to, co było obiecane”
(Hebr.
6:15).
„....Wieczorem bywa płacz, Ale rankiem wesele” (Psalm 30:6).
Możesz kłaść się i zasnąć z taką modlitwą na ustach: „Panie,
odrzucam te negatywne uczucia. Porzucam je. Nie wiem, jak i skąd
przyszły,
ale oddaję je Tobie. Daj mi nową pewność i zabierz wszelki strach.
Amen”.
„A że sam przeszedł przez cierpienie i próby, może dopomóc tym,
którzy
przez próby przechodzą” (Hebr. 2:18).







    

















                                        BÓG  O TOBIE          NIE ZAPOMNIAŁ    
     


Bóg o tobie nie zapomniał! On wie dokładnie, gdzie jesteś, co teraz
przeżywasz i monitoruje każdy krok na twoje drodze. Ale my jesteśmy jak
Izraelici, którzy wątpili w Bożą codzienną troskę o nich, chociaż On
posyłał do nich proroków, którzy przekazywali im wspaniałe obietnice z
nieba. Zapominamy w naszej godzinie potrzeby, że Bóg ma nas na Swojej
dłoni
i jak Izraelici, boimy się, że wszystko zepsujemy i nieprzyjaciel nas
zniszczy.
Czy może jest tak, że trwamy w naszym bólu, żyjemy w upadku i pokonaniu
po
prostu dlatego, że tak naprawdę nie wierzymy, iż Bóg jeszcze odpowiada
na
nasze modlitwy?
Czy jesteśmy tak samo winni, jak Izraelici w myśleniu, że Bóg o nas
zapomniał i zostawił nas na pastwę naszych własnych wysiłków, byśmy
sami
znaleźli sobie rozwiązanie? Czy naprawdę wierzymy w to, co powiedział
nasz
Pan, że Bóg nie spóźni się z odpowiedzią na naszą modlitwę wiary?
Jezus
stwierdza, że większość z nas, chociaż jesteśmy powołani i wybrani,
nie
będzie Mu ufać, kiedy On powróci. Niektórzy z ludu Bożego już
utracili
ufność w Nim. Nie wierzą w głębi duszy, że ich modlitwy w ogóle
mają
jakieś znaczenie. Postępują tak, jakby byli pozostawieni samym sobie.
Bądźcie szczerzy! Czy twoja wiara ostatnio jest słabsza? Czy prawie
zrezygnowałeś z pewnych rzeczy, o które tak wiele modliliście się? Czy
zmęczyło cię już czekanie? Może podniosłeś ręce w rezygnacji,
jakbyś
chciał powiedzieć, „Nie mogę już walczyć. Nie wiem, co jest źle i
dlaczego moja modlitwa nie jest wysłuchana. Na pewno Bóg powiedział już
„nie” na moją modlitwę”.
Bóg nie porzucił mnie – ani ciebie! Po tysiąckroć Nie! On chce,
byśmy
właśnie teraz uwierzyli, że wszystko obraca ku dobremu (Rzym. 8:28).
Dlatego
przestań sam próbować; przestań się martwić; przestań wątpić w
Pana!
Odpowiedź nadchodzi. Bóg nie zamknął swojego ucha i zbierzesz żniwo we
właściwym czasie, jeżeli nie zrezygnujesz! „A czynić dobrze nie
ustawajmy, albowiem we właściwym czasie żąć będziemy bez znużenia”
(Galacjan 6:9).






                  

              
         




           
























                                     BĄDŹCIE TAKIEGO USPOSOBIENIA

„Takiego bądźcie względem siebie usposobienia, jakie było w
Chrystusie
Jezusie” (Filipian 2:5).

W tym napomnieniu apostoł Paweł mówi ludowi Bożemu: „Niech takie
usposobienie, jakie jest w Chrystusie – myśli Jezusa – będą
również
waszymi myślami. Wszyscy mamy się starać o Jego usposobienie.”
Co to znaczy mieć zmysł Chrystusowy? Prosto mówiąc, to oznacza myśleć
i
działać tak, jak Jezus. To oznacza podejmowanie takich decyzji jakie
Chrystus
podejmował, które określają jak mamy żyć. To oznacza, że każda
dziedzina
naszego umysłu może mieć zmysł Chrystusowy.
Za każdym razem, kiedy spoglądamy w lustro Słowa Bożego, mamy sobie
zadawać pytanie: „Czy to co widzę u siebie jest odbiciem natury i
myśli
Chrystusa? Czy zmieniam się z dnia na dzień i staję się podobny do
Jezusa
poprzez każde przeżycie, jakie Bóg posyła do mojego życia?”
Według Pawła tu jest zmysł Chrystusowy. „Nie upierał się zachłannie
przy tym, aby być równym Bogu, lecz wyparł się samego siebie, przyjął
postać sługi i stał się podobny ludziom” (Filipian 2:7).
Jezus podjął decyzję, kiedy był jeszcze w niebie. Uzgodnił z Ojcem,
że
odłoży Swoją niebiańską chwałę i przyjdzie na ziemię jako
człowiek.
Miał zstąpić na ten świat jako pokorny sługa. Będzie służył, a nie
będzie się starał, aby Jemu służono.
Dla Chrystusa to oznaczało powiedzieć: „Idę wypełnić Twoją wolę
Ojcze.” Jezus postanowił przed czasem: „odłożę Swoją wolę, aby
wypełnić Twoją,Ojcze. Poddaję Swoją wolę, aby objąć Twoją. Wszystko
co
będę mówił i czynił musi pochodzić od Ciebie. Kładę wszystko, aby
być
całkowicie zależny od Ciebie.”
Umowa ze strony Ojca z Synem była taka, że Ojciec objawi Mu Swoją wolę.
Bóg powiedział Mu w skrócie: „Nigdy nie zakryję przed Tobą mojej
woli.
Zawsze będziesz wiedział co ja czynię. Będziesz miał Mój zmysł.”
Kiedy Paweł odważnie stwierdza: „Ja mam zmysł Chrystusowy”, to
oświadcza: „Wyzbyłem się swojej reputacji. Tak jak Jezus, przyjąłem
rolę sługi.” Paweł dodaje, że to samo może być prawdą w odniesieniu
do
każdego wierzącego. „My wszyscy możemy mieć zmysł Chrystusowy” (1
Kor.
2:16).



                            4.         http://apologetyka.com/biblia/?language=pl&menu=show              


                     5.              http://www.prochrist.pl/?D=31




          

























Wykład:            Czasy  ostateczne -nauczania o eschatologii

Część 1: http://www.4shared.com/file/187963879/57a8e535/Krzysztof_Dubis_-_20091212_-_w.html
Część 2: http://www.4shared.com/file/187993906/bc49385/Krzysztof_Dubis_-_20091212_-_w.html

Część 3: http://www.4shared.com/file/187950582/1a2f661f/Krzysztof_Dubis_-_20091212_-_w.html
Diagramy:

Czasy pogan - podsumowanie: http://www.4shared.com/file/172668500/c4a250da/Czasy_pogan_-_podsumowanie.html

Porównanie Dan. 2 i 7: http://www.4shared.com/file/172668503/5dab0160/Dan_2_i_7_porwnanie.html
Czasy pogan - imperium rzymskie: http://www.4shared.com/file/172668676/60c6dd71/Diagram_-_Czasy_pogan_-_Imperi.html

Czasy pogan - 4 imperia: http://www.4shared.com/file/172668574/8c8e0204/Diagram_-_Czasy_pogan_4_imperi.html
Filmy:

Model 3D II Świątyni w Jerozolimie: http://www.4shared.com/file/169766331/792bbfcf/Jerusalem_Temple_3D_Model.html
Rząd światowy:http://www.4shared.com/file/167415678/146e7a89/Rzd_wiatowy.html

Przygotowania do budowy III Świątyni: http://www.4shared.com/file/169762876/1497de/Strumming_to_the_Third_Temple.html
Instytut świątynny w Jerozolimie http://www.4shared.com/file/172687959/2e404b68/Temple_Institute_-_korona.html

Pozdrawiamy w Panu Jezusie,
Readkcja witryny www.ulicaprosta.net





                                                             CO TO WSZYSTKO ZNACZY?

Co to znaczy, kiedy nie otrzymujemy odpowiedzi na modlitwy? Kiedy
doskwierają
cierpienia i wydaje się, że Bóg nie czyni nic w odpowiedzi na naszą
wiarę?
Często w tym czasie Bóg kocha nas bardziej, niż przedtem. Biblia mówi,
„Kogo Pan miłuje, tego karze.” Karanie z miłością jest ważniejsze
niż
każdy akt wiary, niż modlitwa, niż każda obietnica. To, co ja uważam,
że
mnie rani, może być dowodem miłości. To może być ta delikatna ręka,
która mnie smaga, by mnie wyprowadzić z mojego uporu i pychy.

My wierzymy w naszą wiarę. Kładziemy większy nacisk na moc naszej
modlitwy,
niż na przyjęcie Jego mocy. Chcemy zrozumieć Boga, byśmy mogli Go
czytać,
jak książkę. Nie chcemy być zaskoczeni lub zdziwieni, a jeżeli sprawy
nie
potoczą się według naszej koncepcji Boga, mówimy, „To nie może być
Bóg; On w ten sposób nie postępuje”.

Jesteśmy tak zajęci pracą dla Boga, że zapominamy, że to On chce
pracować
nad nami. To Bóg pracuje nad nami, chcąc zrobić z nas naczynia dla Jego
chwały. Jesteśmy tak zajęci modlitwą o zmianę sytuacji, że nie mamy
czasu, by modlitwa zmieniała nas. Bóg nie powierzył w nasze ręce
modlitwy i
wiary, by były narzędziami, przez które wybrana grupa „ekspertów”
nauczy
się, jak wymusić coś na Nim. Bóg powiedział, że On bardziej chce
dawać,
niż my chcemy przyjmować. Dlaczego używamy modlitwy i wiary, jako
„kluczy”, czy narzędzi do otwierania czegoś, co nigdy nie było
zamknięte?

Modlitwa nie jest potrzebna Bogu, ale nam. Wiara nie jest potrzebna Bogu,
ale
nam. Bóg nie drażni się z nami. On nie otoczył się jakimiś
łamigłówkami, które ludzie mają rozwiązać, jakby chciał
powiedzieć,
„Najmądrzejszy otrzyma nagrodę”.

Mamy takie pomieszanie pojęć na temat modlitwy i wary, że mieliśmy
czelność pomyśleć o Bogu, jako o „złotej rybce”, która spełnia
wszystkie nasze życzenia. Myślimy o wierze, jako sposobie, by zagonić
Boga
do kąta, by spełnił Swoje obietnice. Myślimy, że Bóg jest zadowolony
z
naszych wysiłków, by przycisnąć go do muru i krzyczeć, „Panie, nie
możesz się wycofać z tej obietnicy. Ja tego wymagam. Jesteś związany
Twoim
Słowem. Musisz to zrobić, albo Twoje Słowo nie jest prawdą.”

Dlatego właśnie mijamy się z prawdą na temat modlitwy i wiary. Widzimy
Boga
tylko, jako wielkiego dawcę, a my jesteśmy odbiorcami. Ale modlitwa i
wiara
są kanałami, przez które my stajemy się dawcami dla Boga. One mają
być
wykorzystywane nie jako sposoby na otrzymanie czegoś od Boga, ale jako
sposób, by oddawać Bogu to, przez co możemy się Jemu podobać.




2007-02-25



  









































                                                        5.   http://www.spichlerz.org/pl/                        






























                                     















                                                         ŻYJ JAKO NOWY CZŁOWIEK

 

Znacie tę historię. Młody człowiek zabrał swoją część dziedzictwa
ojca
i roztrwonił to, prowadząc rozwiązłe życie. Skończył jako rozbitek,
ze
zrujnowanym zdrowiem i duchem i w najniższym punkcie postanowił wrócić
do
swojego ojca. Biblia mówi tak: „Wstał i poszedł do ojca swego. A gdy
jeszcze był daleko, ujrzał go jego ojciec, użalił się i pobiegłszy
rzucił mu się na szyję, i pocałował go” (Lukasz 15:20).

Zwróć uwagę, że nic nie przeszkodziło w ojcowskim przebaczeniu dla
tego
młodzieńca. Ten chłopiec nie musiał nic robić – nawet wyznawać
swojego
grzechu – dlatego, że ojciec już przygotował pojednanie. To wszystko
właściwie było z inicjatywy ojca; podbiegł do syna i przytulił go,
kiedy
tylko zobaczył, że chłopiec idzie do niego. Prawda jest taka, że
przebaczenie nigdy nie jest problemem dla kochającego ojca. Podobnie nigdy
nie
jest to problemem dla naszego niebiańskiego Ojca, kiedy widzi pokutujące
dziecko.

Tak więc przebaczenie nie jest problemem w tej przypowieści. Właściwie
Jezus to mówi wyraźnie, że temu marnotrawnemu synowi nie wystarczyło
tylko
przebaczenie. Ojciec nie przytulił syna tylko po to, żeby mu przebaczyć
i
pozwolić mu odejść. Ten ojciec pragnął czegoś więcej niż tylko
odnowienia swojego syna. On pragnął społeczności ze swoim synem, jego
obecności i jego towarzystwa.

Chociaż ten marnotrawny otrzymał przebaczenie i na nowo otrzymał łaskę,
to
jeszcze nie wszedł do domu ojca. Jego ojciec będzie usatysfakcjonowany i
będzie miał pełną radość, kiedy jego syn zostanie wprowadzony do
społeczności z nim. O to chodzi w tej przypowieści.

Teraz ta historia zaczyna być bardzo ciekawa. Najwyraźniej syn nie czuł
się
swobodnie z tym przebaczeniem ojca. Dlatego wahał się przed wejściem do
domu
ojca. Powiedział mu w gruncie rzeczy tak: „Gdybyś tylko wiedział co ja
robiłem, te wszystkie brudne, bezbożne rzeczy. Zgrzeszyłem przeciwko Bogu
i
przeciwko twojej miłości i łasce. Po prostu nie zasługuję na twoją
miłość. Masz wszelkie prawo, żeby mnie odrzucić.”

Zwróć uwagę w jaki sposób ojciec odpowiada swojemu synowi. Nie
wypowiada
ani jednego słowa reprymendy. Nie ma wzmianki o tym, co zrobił ten
marnotrawny, nie ma wzmianki o jego buncie, jego głupocie, jego rozpustnym
życiu, jego duchowym bankructwie. Właściwie ojciec nawet nie uznał
wysiłków syna, żeby mógł pozostać na zewnątrz, niegodny. Zignorował
je!
Dlaczego?

W oczach ojca ten stary chłopiec umarł. Tamtego syna już nie pamiętał
zupełnie. Teraz w oczach ojca, ten syn, który wrócił do domu był nowym
człowiekiem. Jego przeszłość nigdy nie będzie wspominana. Ojciec
mówił:
„Jeżeli o mnie chodzi, to ten stary ty jest martwy. Teraz chodź ze mną
jako nowy człowiek. Nie musisz żyć z poczuciem winy. Problem grzechu
został
załatwiony. Teraz wejdź odważnie do mojej obecności i korzystaj z
mojego
miłosierdzia i łaski.”





                                               


                            
        
    














                                                                             WYZWOLONE ŻYCIE


Wiele wieków przed narodzeniem Chrystusa, Izajasz prorokował, że Bóg
pośle
wybawcę, który wyzwoli ludzkość. Pewnego Sabatu sam Jezus stanął w
żydowskiej synagodze i przypomniał te słowa proroka.
„A otworzywszy księgę, natrafił na miejsce, gdzie było
napisane:[przez
Izajasza] Duch Pański nade mną, przeto namaścił mnie, abym zwiastował
ubogim dobrą nowinę, posłał mnie, abym ogłosił jeńcom wyzwolenie, a
ślepym przejrzenie, abym uciśnionych wypuścił na wolność. .... Dziś
wypełniło się to Pismo w uszach waszych” (Łuk. 4:17-21).

Jezus mówił do całego świata, Moją misją na świecie, jest wyzwalać
każde zranione życie”. Wyzwalać, znaczy uwalniać ze wszelkich
więzów,
uwalniać z niewoli, usunąć wszystko, co zniewala. Jeżeli wierzysz, że
Chrystus mówi prawdę, to musisz wierzyć, że mówi do ciebie i do mnie,
„Jestem posłany, by wyzwolić twoje życie, uwolnić cię od wszelkiej
opresji i zniewolenia. Przyszedłem, by twojego ducha uczynić wolnym”.

Paweł również głosił, że Chrystus przyszedł, by powołać każdego
wierzącego do życia w wolności. „Chrystus wyzwolił nas, abyśmy w tej
wolności żyli. Stójcie więc niezachwianie i nie poddawajcie się znowu
pod
jarzmo niewoli” (Gal. 5:1).

Paweł głosił o „chwalebnej wolności dzieci Bożych” (Rzym. 8:21).

Jeżeli Chrystus przyszedł, by nas wyzwolić od życia pożałowania
godnego,
to dlaczego dalej żyjemy w taki sam, pożałowania godny sposób?
Myślimy,
że życie całkowicie wolne od strachu i poczucia winy jest zbyt
niewiarygodne. Nie możemy sobie wyobrazić życia przez 24 godziny na dobę
w
odpocznieniu i pokoju – życia bez ciężkiego brzemienia potępienia lub
depresji – życia w obecności kochającego, delikatnego Zbawiciela,
który
troszczy się o wszystkie nasze potrzeby.

To może brzmi, jako zbyt cudowne, by mogło być prawdziwe, ale to jest
dokładnie ten rodzaj wyzwolonego życia, które Chrystus chce dla każdego
z
Jego dzieci, by się nim cieszyły. Nie tylko dla kilku Jego dzieci, ale
dla
wszystkich! To życie jest nie tylko dla tych, którzy złamali jakieś
kody
teologiczne, ale dla wszystkich, którzy po prostu ufają Mu, że tak
będzie!



                         
                                                              
                       
          

                       

  
        



                                             
                                                                                 DO ARABII


Jeżeli chcę sie podobać człowiekowi, to po prostu nie mogę być
sługą
Chrystusa. Jeżeli moje serce jest motywowane przez aprobatę innych –
jeżeli takie jest moje nastawienie, które ma wpływ na moje postępowanie

to moja lojalność będzie podzielona. Zawsze będę się starał podobać
komuś innemu niż Jezusowi.

Kilka lat po nawróceniu apostoł Paweł udał się do zboru w Jerozolimie,
żeby dołączyć tam do uczniów. Ale oni się go ... obawiali i nie
wierzyli,
że jest uczniem” (Dz. Ap. 9:26).

Apostołowie znali reputację Pawła, jako prześladowcy. „A osobiście
byłem nieznany zborom Chrystusowym w Judei. A tylko niektórzy słyszeli,
że
ten, który niegdyś nas prześladował, teraz szerzy wiarę, którą
dawniej
zwalczał” (Gal. 1:22-23).

Barnaba pomógł apostołom pozbyć się strachu przed Pawłem i zaoferowali
mu
społeczność. Jednak Paweł postanowił usługiwać poganom. Bardzo
dobitnie
opisał swoje powołanie. Powiada, że nie pochodzi ono od ludzi ani przez
człowieka, lecz przez Jezusa Chrystusa i Boga Ojca, który go wzbudził z
martwych” (1:1).
Potem dodaje z naciskiem: A oznajmiam wam, bracia, że ewangelia, którą
ja
zwiastowałem, nie jest pochodzenia ludzkiego, albowiem nie otrzymałem jej
od
człowieka, ani mnie jej nie nauczono, lecz otrzymałem ją przez
objawienie
Jezusa Chrystusa.... ani przez chwilę nie radziłem się ciała i krwi”
(1:11,12,16).
To co Paweł tutaj mówi odnosi się do wszystkich, którzy chcą mieć
zmysł
Chrystusowy. „Nie musiałem czytać książek, ani pożyczać ludzkich
metod,
żeby otrzymać to, co mam. Otrzymałem swoje poselstwo, swoją służbę i
namaszczenie na kolanach.” W Galacjan 1:17 Paweł mówi, że „Udałem
się
do Arabii.” Inaczej mówiąc powiada on: „Nie otrzymałem objawienia
Chrystusa od świętych w Jerozolimie. Zamiast tego udałem się do Arabii,
na
pustynię, żeby Chrystus mi się mógł objawić. Spędziłem tam
drogocenny
czas, zostałem opróżniony z samego siebie i słuchałem i uczyłem się
od
Ducha Świętego.”
Paweł nie był jakimś pysznym, aroganckim, samozwańczym kaznodzieją.
Wiemy,
że miał serce sługi. Wyzbył się własnych ambicji i znalazł
całkowitą
satysfakcję w Chrystusie.
Jeżeli twój umysł jest nastawiony na to, aby się podobać Chrystusowi,
to
nie będziesz potrzebował akceptacji ludzi.


             
                                                               


                                                                                       
   


       

  •  
  •  
  •  
  •                              
  •  

  





         
         









 

  •  





 

  •  


 


 

                                                                 WYZNAWANIE CHRYSTUSA

„Każdego więc, który mię wyzna przed ludźmi, i Ja wyznam przed Ojcem
moim, który jest w niebie, ale tego, kto by się mnie zaparł przed
ludźmi, i
Ja się zaprę przed Ojcem moim, który jest w niebie” (Mat. 10:32-33)

Greckie słowo na wyzna w tym fragmencie oznacza przymierze, zgodę lub
umowę.
Jezus mówi o umowie jaką mamy z Nim. Do nas należy wyznawanie Go, albo
reprezentowanie Go w naszym codziennym życiu. Mamy żyć według Jego
obietnic
ochrony i osobistej opieki nad nami. Naszym życiem mamy świadczyć o Jego
cudownych błogosławieństwach.

Wyznanie Chrystusa oznacza coś więcej niż tylko wierzenie w Jego
boskość.
To coś więcej niż stwierdzenie, że On jest Synem Bożym, ukrzyżowanym,
pogrzebanym, zmartwychwstałym i siedzącym po prawicy Ojca. Biblia mówi,
że
nawet demony w to wierzą i drżą, mając taką wiedzę. Co więc Jezus
miał
na myśli, kiedy mówił, że mamy Go wyznać przed ludźmi?

Kto więc wyzna Mnie...” (10:32). Używając słowa więc, Jezus powiada
właściwie: „W świetle tego co właśnie powiedziałem...” albo: „Z
powodu tego, co wam powiedziałem...” Co takiego Chrystus powiedział
właśnie Swoim słuchaczom? Powiedział właśnie: „ Czyż nie sprzedają
za
grosz dwu wróbli? A jednak ani jeden z nich nie spadnie na ziemię bez
woli
Ojca waszego” (10:29). Jezus mówił im: „Pomyślcie o tych milionach
ptaszków na całej ziemi. A teraz pomyślcie o wszystkich ptakach, które
żyły od czasu Stworzenia. Do dzisiaj żaden z tych ptaków nie zginął,
ani
nie został złapany w sidła bez wiedzy waszego Ojca niebiańskiego.

Potem dodał: „Nawet wszystkie włosy na waszej głowie są policzone”
(10:30). Chrystus podkreślał: „Bóg jest tak wielki, że nie jesteście
w
stanie tego pojąć. Nigdy nie będziecie w stanie zrozumieć jak
szczegółowa
jest Jego troska o was.”

Jezus zakończył mówiąc: „Nie bójcie się, jesteście więcej warci
niż
wiele wróbli” (10:31). Podsumowuje wszystko w taki sposób: „Każdego
więc, który mię wyzna przed ludźmi, i Ja wyznam przed Ojcem moim,
który
jest w niebie” (10:32). Mówi On: „Pomyślcie o tym, co wam akurat
objawiłem o Ojcu, który wszystko widzi, wszystko wie i troszczy się o
wszystko. Macie wyznawać tę prawdę całemu światu. Macie żyć,
oddychać i
świadczyć: „Bóg się o mnie troszczy.”

Wierzcie w miłość Ojca do was i przyjmijcie Jego osobistą opiekę nad
wami.
Odłóżcie wszelki strach i zwątpienie. Żyjcie przed ludźmi z wiarą,
że
Bóg o was nie zapomniał. Wyznajcie dla wszystkich: „On się troszczy o
wróbelki i wiem, że troszczy się też o mnie.”




                                            

 

              
               

                                                             KUSZENIE CHRYSTUSA


„Ani nie kuśmy Pana, jak niektórzy z nich kusili i od wężów
poginęli”
(1 Kor. 10:9).Co Paweł miał na myśli mówiąc o „kuszeniu
Chrystusa”?
Mówiąc prosto, kuszenie Pana oznacza wystawianie Go na próbę. Kusimy
Go,
kiedy pytamy: „Jak miłosierny będzie dla mnie Bóg, jeżeli będę
trwał w
tym grzechu? Jak długo mogę pogrążać się w grzechu, zanim pobudzę Go
do
gniewu? Bóg jest miłosierny i jest to okres łaski, bez potępienia dla
grzeszników. Jak On by mnie mógł sądzić, kiedy jestem Jego
dzieckiem?”
Wielu chrześcijan beztrosko zadaje takie samo pytanie dzisiaj, kiedy
bawią
się z bezbożną pokusą. Chcą zobaczyć jak blisko mogą się zbliżyć
do
ognia piekielnego bez ponoszenia konsekwencji grzechu. Krótko mówiąc,
kuszą
oni Chrystusa. Tacy wierzący cały czas odrzucają przekonanie o grzechu,
które jest do nich kierowane przez Słowo Boże.
Za każdym razem, kiedy przeciwstawiamy się prawdzie, którą Duch Boży
nam
wyraźnie pokazuje, odrzucamy ostrzeżenie Pawła: „A tak, kto mniema,
że
stoi, niech baczy, aby nie upadł.... Nie oddawajmy się też
wszeteczeństwu,
jak niektórzy z nich oddawali się wszeteczeństwu i padło ich jednego
dnia
dwadzieścia trzy tysiące” (1 Kor. 10:12,8).
Zadaj sobie pytanie czy naciągasz granice drogocennego Bożego daru
łaski.
Czy kusisz Chrystusa poprzez pogrążanie się w grzechu i otwarty bunt?
Czy
przekonałeś samego siebie: „Jestem Nowotestamentowym wierzącym. Jestem
pod
przykryciem krwi Jezusa, dlatego Bóg mnie nie będzie sądził.”
Poprzez trwanie w grzechu traktujesz wielką ofiarę Jezusa za ciebie z
całkowitym brakiem szacunku. Twój obecny świadomy grzech wystawia Go na
pośmiewisko, nie tylko w oczach świata, ale przed niebem i piekłem
(zobacz
Hebr. 6:6).
W 1 Koryntian 10:13 Paweł opisuje drogę ucieczki ze wszystkich pokus: „
Dotąd nie przyszło na was pokuszenie, które by przekraczało siły
ludzkie;
lecz Bóg jest wierny i nie dopuści, abyście byli kuszeni ponad siły
wasze,
ale z pokuszeniem da i wyjście, abyście je mogli znieść. „
Jaka jest ta droga ucieczki? Jest to wzrastanie w poznaniu i przeżywaniu
świętej bojaźni Bożej.

 







   



  •                           
     
  •  
  •  

  •  

  •             
  •  
             KRZYŻ UCZY NAS JAK SIĘ ZAPIERAĆ SAMEGO   SIEBIE


Pan nigdy nie mówi: „Uniż się i pozwól mi złożyć na ciebie
krzyż.”
Jezus nie zajmuje się przymusowym poborem; Jego armia składa się z
ochotników. Nie wszyscy chrześcijanie noszą krzyże. Możesz być
wierzącym
bez noszenia krzyża, ale nie możesz być uczniem.
Widzę wielu wierzących, którzy odrzucają drogę krzyża. Wybrali dobre
życie z jego powodzeniem materialnym, jego zysk materialny, jego
popularnością i sukcesami. Jestem pewny, że wielu z nich dojdzie do
nieba
– uratują swoją skórę – ale nie nauczą się Chrystusa. Odrzucając
cierpienie i smutek krzyża, nie będą mogli poznać i radować się Nim w
wieczności tak, jak wszyscy niosący krzyż święci, którzy weszli do
społeczności cierpienia.
Będziesz musiał nieść swój krzyż dotąd, aż nauczysz się zapierać.
Zapierać czego? Tej jednej rzeczy, która wstrzymuje Boże dzieło w
naszym
życiu – własnego ja. Jezus powiedział: „Jeśli kto chce iść za
mną,
niech się zaprze samego siebie i weźmie swój krzyż i naśladuje Mnie”
(Mat 16:24). Źle interpretujemy to poselstwo, jeżeli podkreślamy
samozaparcie, to znaczy odrzucanie rzeczy materialnych i złych. Jezus nie
wzywał nas do nauczenia się samodyscypliny zanim weźmiemy nasz krzyż.
Jest
to o wiele poważniejsze. Jezus prosi nas, żebyśmy się zaparli samych
siebie. To oznacza wyrzeczenie się swoich własnych zdolności do
niesienia
jakiegoś krzyża o własnych siłach. Inaczej mówiąc: „Nie bierz
swojego
krzyża dotąd, aż będziesz gotowy, aby odrzucić wszelką myśl, żeby
się
stać świętym uczniem poprzez własne wysiłki.”

Miliony praktykujących chrześcijan chlubią się swoim samozaparciem. Nie
piją, nie palą, nie przeklinają czy nie cudzołożą – są przykładem
niesamowitej samodyscypliny. Ale nigdy by nie przyznali, że doszli do tego
w
jakiś inny sposób, jak tylko poprzez swoją silną wolę. Praktykują
samozaparcie, ale nigdy nie zaparli się samego siebie. W pewnym sensie my
wszyscy jesteśmy tacy sami. Przeżywamy „zrywy” świętości, którym
towarzyszą odczucia czystości. Dobre uczynki zazwyczaj powodują dobre
uczucie, ale Bóg nie pozwoli nam myśleć, że nasze dobre uczynki i
czyste
nawyki mogą nas zbawić. Dlatego potrzebujemy krzyża.
Ja wierzę, że Jezus nam aktualnie mówi: „Weź swój krzyż, bądź
gotowy,
aby przeżyć kryzys, przez który nauczysz się odrzucać swoją
samowolę,
swoją własną sprawiedliwość, swoją samowystarczalność, swój
własny
autorytet. Możesz powstać i iść za Mną jako prawdziwy uczeń tylko
wtedy,
kiedy będziesz mógł śmiało przyznać, że nie potrafisz nic zrobić we
własnej sile – nie możesz przezwyciężyć grzechu siłą własnej woli

nie możesz pokonać swoich pokus poprzez tylko swoje wysiłki – nie
możesz
wszystkiego rozwiązać jedynie swoim intelektem.
Twoja miłość do Jezusa może ciebie doprowadzić na kolana, ale twój
krzyż
doprowadzi ciebie tam, gdzie upadniesz na twarz.


                 











  •  



 

  •  




 

  •  



                                              W MIEJSCU UKRYCIA


    Duch Święty przyszedł do bogobojnego człowieka imieniem Ananiasz,
    który
    mieszkał w Damaszku. Duch pouczył Ananiasza, żeby poszedł do domu Judy
    na
    ulicę Prostą, położył ręce na Saula i przywrócił mu wzrok.
    Oczywiście, Ananiasz znał reputację Saula i zdał sobie sprawę z tego,
    że
    to może być niebezpieczne. Ale oto jak Duch Święty zarekomendował
    Saula
    Ananiaszowi: „Oto się modli” (Dz. Ap. 9:11).
    Pan w gruncie rzeczy mówił: „Ananiaszu, znajdziesz tego człowieka na
    kolanach. On wie, że przyjdziesz. Zna nawet twoje imię i dlaczego
    zostałeś
    do niego posłany. On chce mieć otwarte oczy.”
    Kiedy Saul otrzymał tę wewnętrzną wiedzę? W jaki sposób otrzymał to
    widzenie, to czyste Słowo od Boga? To przyszło poprzez gorliwą modlitwę
    i
    błaganie. Właściwie ja wierzę, że słowa, jakie Duch skierował do
    Ananiasza pokazują co poruszyło serce Boże w odniesieniu do Saula:
    „Oto
    się modli.”
    Saul był sam na sam z Bogiem przez trzy dni, nie przyjmując pokarmu ani
    wody.
    On tylko pragnął Pana. Dlatego trwał na kolanach cały czas modląc się
    i
    szukając Boga.
    Kiedy ja dorastałem, mój ojciec kaznodzieja uczył mnie: „Bóg zawsze
    otwiera drogę dla człowieka, który się modli.” W moim życiu były
    takie
    sytuacje, gdzie Pan dawał mi niezaprzeczalne dowody na to. Zostałem
    powołany
    do głoszenia Ewangelii, gdy miałem osiem lat, kiedy Duch Święty
    zstąpił na
    mnie. Płakałem i modliłem się i wołałem głośno: „Napełń mnie
    Panie
    Jezu.” Później jako nastolatek modliłem się dotąd, aż Duch zstąpił
    na
    mnie w boskiej mocy.
    Kiedy byłem młodym pastorem, powstał we mnie głęboki głód, który
    powodował, że modliłem się pilnie. Coś w moim sercu mówiło mi:
    „Służenie Jezusowi to coś więcej niż dotychczas robiłem.” Dlatego
    spędzałem całe miesiące na kolanach płacząc i modląc się całymi
    godzinami – kiedy wreszcie Pan mnie powołał do Nowego Jorku, abym
    usługiwał wśród gangów i narkomanów.
    Byłem na kolanach również dwadzieścia lat temu, szukając Boga ze łzami
    i
    płaczem, kiedy On mnie powołał ponownie do Nowego Jorku, żebym
    założył
    kościół Times Square.
    Jeżeli kiedykolwiek słyszałem Boży głos – jeżeli kiedyś
    otrzymałem
    objawienie Chrystusa, jakąś miarę zmysłu Chrystusa – to przyszło ono
    nie
    przez samodzielne studium Biblii. Przyszło poprzez modlitwę. Przyszło
    poprzez
    szukanie Boga w skrytości.                           


                                                             

  •                                               

                    
                  

                            
               
              













                                                            OKRES POSUCHY

     
    Zwiastuję Słowo do tysięcy ludzi, ale są takie chwile, kiedy czuję
    się
    bardzo suchy – tak oddalony od Bożej obecności. W takich chwilach nie
    mam
    wielkiego pragnienia do czytania Słowa. Czytanie Biblii w okresach takiej
    suszy odbywa się w większości z poczucia obowiązku. Kiedy jestem suchy,
    to
    jestem pusty. Nie czuję większego pragnienia do modlitwy chociaż wiem,
    że
    moja wiara się nie zmieniła i moja miłość do Jezusa jest mocna.
    Czy darzyło ci się, że siedziałeś w kościele i obserwowałeś jak
    ludzie
    wokół ciebie otrzymywali błogosławieństwo, a ty nic nie odczuwałeś?
    Oni
    się modlili, płakali i wielbili Boga z niesamowitym uczuciem. Jednak ty
    nie
    byleś wcale poruszony. Zaczynałeś się zastanawiać, czy coś jest nie
    tak z
    twoim życiem duchowym.
    Ja wierzę, że wszyscy prawdziwi wierzący doświadczają takich chwil
    posuchy
    w różnych okresach swojego życia chrześcijańskiego. Nawet Jezus
    odczuwał
    odizolowanie – kiedy wołał głośno: „Ojcze, dlaczego mnie
    opuściłeś?”
    Co mam robić, aby przezwyciężyć duchową suszę?

    1. Muszę pielęgnować życie modlitwy!

    Nic tak nie rozprasza suszy i pustki jak godzina czy dwie spędzone sam na
    sam
    z Bogiem. Odkładanie tego spotkania z Bogiem w Jego sekretnej komorze
    powoduje
    poczucie winy. Wiemy, że nasza miłość do Niego powinna nas prowadzić
    bliżej do Jego obecności, ale my się zajmujemy tak wieloma innymi
    rzeczami
    – czas nam ucieka, a Bóg stoi z boku. Rzucamy w Jego kierunku cały
    szereg
    „modlitw w myślach.” Ale nic nie jest w stanie zastąpić tej ukrytej
    komory – za zamkniętymi drzwiami – gdzie modlimy się do Ojca w
    odosobnieniu.
    Przystępuj z odwagą do Jego tronu łaski – nawet jeżeli zgrzeszyłeś
    i
    upadłeś. On natychmiast przebacza tym, którzy pokutują z bogobojnym
    smutkiem.
    2. Nie mogę się już więcej bać niewielkiego cierpienia!

    Zmartwychwstanie Chrystusa było poprzedzone krótkim okresem cierpienia.
    My
    umieramy! My cierpimy! Jest ból i smutek.
    Nie chcemy cierpieć, ani przeżywać bólu! Chcemy być wybawieni bez
    bólu!
    Chcemy nadprzyrodzonej interwencji. „Uczyń to, Boże” modlimy się,
    „bo
    jestem słaby i zawsze będę. Uczyń to wszystko, kiedy ja sobie pójdę
    swoją drogą, czekając na nadprzyrodzone wybawienie!”
    Ale dzięki Bogu, cierpienie jest zawsze tym krótkim okresem przed
    ostatecznym
    zwycięstwem.
    „A Bóg wszelkiej łaski, który was powołał do wiecznej swej chwały w
    Chrystusie, po krótkotrwałych cierpieniach waszych, sam was do niej
    przysposobi, utwierdzi, umocni, na trwałym postawi gruncie” (1 Piotra
    5:10).

     





     
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
                                              SYN MARNOTRAWNY I JEGO OJCIEC


Ja wierzę, że syn marnotrawny (patrz Łukasz 15) wrócił do domu z
powodu
poprzednich relacji z ojcem. Ten młody człowiek znał charakter swojego
ojca
i prawdopodobnie doświadczył od niego wielkiej miłości. W przeciwnym
razie,
dlaczego by wracał do człowieka, który był zły i mściwy, który go
bił i
żądał spłaty każdego grosza, które on przetrwonił?

Syn marnotrawny na pewno wiedział, że jeżeli wróci, to nie będzie bity
ani
potępiany za swoje grzechy. Prawdopodobnie myślał, „Wiem, że mój
ojciec
mnie kocha. Nie rzuci mi moimi grzechami w twarz. On mnie przyjmie z
powrotem”. Jeżeli masz takie doświadczenia z przeszłości, to zawsze
możesz wrócić do domu.

Zauważ, jak jego ojciec uprzedził go z błogosławieństwem i dobrocią.
Ten
młody człowiek był gotów zrobić szczere wyznanie grzechu przed ojcem,
bo
powtarzał to sobie przez całą drogę. Jednak, kiedy ojciec go zobaczył,
nie
dał mu nawet szansy na wyznanie wszystkiego. Ojciec mu przerwał,
wybiegając
na jego spotkanie i rzucając mu się na szyję.
„Gdy jeszcze był daleko, ujrzał go jego ojciec, użalił się i
pobiegłszy
rzucił mu się na szyję, i pocałował go” (Łuk. 15:20). Ojciec był
tak
szczęśliwy, że syn wrócił, że obsypał go pocałunkami, mówiąc,
„Synu, kocham cię. Chodź do domu i czuj się jak u siebie”.
Ojciec zrobił to wszystko, zanim syn zdołał dokończyć swoje wyznanie.
Ten
młody człowiek zdołał tylko zacząć swoje wyznanie, ale ojciec nie
czekał, aż skończy. Dla niego grzechy tego młodego człowieka zostały
już
przebaczone. Jedyną reakcją ojca było polecenie, które wydał sługom:
„Ubierzcie mojego syna w szatę i dajcie pierścień na jego palec.
Przygotujcie ucztę, bo będziemy się weselić. Radujcie się wszyscy, bo
mój
syn wrócił do domu!”
Dla ojca ten grzech nie stanowił problemu. On kierował się jedynie
miłością. Chciał, by jego syn wiedział, że został przyjęty, jeszcze
zanim wszystko wyznał. To Bóg chce uświadomić nam wszystkim: Jego
miłość
jest większa, niż wszystkie nasze grzechy. „Dobroć Boża do
upamiętania
cię prowadzi” (Rzym. 2:4).


 









     






 

  •  







     
     








  •      












     


 
































 

                                         BOŻE NIEOGRANICZONE PRZEBACZENIE
 

Mój drogi przyjacielu, nigdy nie ograniczaj Bożego przebaczenia dla
ciebie!
Jego przebaczenie i cierpliwość nie ma granic. Jezus powiedział swoim
uczniom: „A jeśliby siedemkroć na dzień zgrzeszył przeciwko tobie, i
siedemkroć zwrócił się do ciebie, mówiąc: Żałuję tego, odpuść
mu”
(Łuk. 17:4).

Czy możesz w to uwierzyć? Ta osoba świadomie grzeszy siedem razy na
dzień
na moich oczach, a potem mówi „Przepraszam.” I ja mam jej przebaczać

ustawicznie. O ile więcej nasz Ojciec niebiański przebaczy Swoim
dzieciom,
które przyjdą ze skruchą do Niego! Nie próbuj tego zrozumieć – i nie
pytaj jak, albo dlaczego On tak przebacza. Po prostu to przyjmij!

Jezus nie powiedział: „Przebacz swojemu bratu raz czy dwa, a potem
powiedz
mu, żeby sobie poszedł i już więcej nie grzeszył. Powiedz mu, że
jeżeli
to zrobi jeszcze raz, to go odrzucisz. Powiedz mu, że jest nałogowym
grzesznikiem.” Nie! Jezus wzywał do nieograniczonego przebaczania bez
doczepionych sznurków do pociągania!

Przebaczanie jest Bożą naturą. Dawid powiedział: „Panie, jesteś dobry
i
przebaczasz, I jesteś wielce łaskawy dla wszystkich, którzy cię
wzywają”
(Psalm 86:5). Bóg czeka w tej chwili, żeby zalać twoją istotę
radością
przebaczenia. Musisz otworzyć wszystkie drzwi i okna twojej duszy i
pozwolić,
aby Duch Święty zalał ciebie przebaczeniem.

Jan, mówiąc jako chrześcijanin, napisał: „On ci jest ubłaganiem za
grzechy nasze, a nie tylko za nasze, lecz i za grzechy całego świata”
(1
Jana 2:2).

Według Jana, celem każdego chrześcijanina jest „nie grzeszyć.” To
znaczy, że chrześcijanin nie jest skłonny do grzechu, ale zamiast tego
lgnie
do Boga. Ale co się dzieje, kiedy lgnące do Boga dziecko zgrzeszy?

„ A jeśliby kto zgrzeszył, mamy orędownika u Ojca, Jezusa Chrystusa,
który jest sprawiedliwy” (1 Jana 2:1).

„Jeśli wyznajemy grzechy swoje, wierny jest Bóg i sprawiedliwy i
odpuści
nam grzechy, i oczyści nas od wszelkiej nieprawości” (1 Jana 1:9).

Odłóż swoje poczucie winy przyjacielu. Nie musisz nosić tego ciężaru
ani
minutę dłużej. Otwórz drzwi i okna swojego serca i wpuść tam Bożą
miłość. On ci przebacza – ciągle na nowo! On ci da moc do zwycięstwa
w
tej walce. Jeżeli prosisz – jeżeli pokutujesz – to masz przebaczenie!
Przyjmij to - teraz!

 
 



       symbol  bałwochwalstwa : przykazanie 2 mojż roz20,4  , mówi:

  nie czyń sobie podobizny  rzeżbionej czegokolwiek, co jest na niebie w górze, i na ziemi w dole, i tego , co jest w wodzie po ziemią. Nie będziesz się  im kłaniał i nie będziesz im służył, gdyż ja Pan jestem Bogiem zazdrosnym.itd


 






 













                                    http://czytelnia.chrzescijanin.pl/ksiazki/ppdn/ppdn_01.htm

2007-02-25

                               http://www.kzbb.org/ind.php?kzbb=kazania&act=sch4
 

   

 

 

 ZNIENAWIDŹ ŻYCIE, BY JE ZNALEŹĆ!

 

„Kto miłuje życie swoje, utraci je, a kto nienawidzi życia swego na
tym
świecie, zachowa je ku żywotowi wiecznemu” (Jan 12:25).

Klucz do obfitego życia jest właśnie w tym pozornie mało znaczącym i
sprzecznym stwierdzeniu. Jest to wyzwanie dla naszego małego świata!
Zrozumienie tego, to drzwi do dającego życie objawienia. Jezus
powiedział
także: „Jeśli kto przychodzi do mnie, a nie ma w nienawiści ojca swego
i
matki, i żony, i dzieci, i braci, i sióstr, a nawet i życia swego, nie
może
być uczniem moim” (Łuk. 14:26).

Oczywiście Chrystus nie miał na myśli nienawiści w klasycznym,
słownikowym
tłumaczeniu: by czuć odrazę, nie lubić lub odrzucać. Słowo Boże
mówi,
„Każdy, kto nienawidzi brata swego, jest zabójcą...” (1 Jan 3:15).
„Mężowie, miłujcie żony swoje i nie bądźcie dla nich przykrymi”
(Kolos. 3:19).
Nie chodzi o to, byśmy znienawidzili życie, bo życie jest darem od Boga.
To
nie ludzi mamy nienawidzić; to by było nie biblijne.
Mamy nienawidzić sposobu, w jaki przeżywamy życie. Mamy nienawidzić
tego,
co nasze zbytnie zajęcie rodzinami i bliskimi zrobiło z naszym życiem.
Czy
twoje życie kręci się tylko wokół twoich dzieci, męża, żony lub
rodziców? Czy wszystkie twoje radości i problemy są ograniczone to tego
małego kręgu?

Bóg po prostu wzywa nas, byśmy poszerzyli nasz krąg życia. Życie musi
być
czymś więcej, niż firanki w oknach, rachunki, kształcenie dzieci, troska
o
rodziców, czy relacje rodzinne. Marta była oddana życiu zewnętrznemu,
ale
Maria chciała wzrastać! Maria chciała poszerzać swoje horyzonty – a
Jezus
pochwalił podejście Marii do życia.
Nie możesz wzrastać, póki nie znienawidzisz twojej obecnej
niedojrzałości.
Nie musisz porzucać swoich obowiązków względem rodziny i przyjaciół,
ale
możesz być tak związany tymi obowiązkami, że to uniemożliwia twój
wzrost. Pewnego dnia musisz się obudzić. Święty gniew, święta
nienawiść
musi powstać w twojej duszy i musisz zawołać, „Boże, nienawidzę
tego,
czym się stałem. Nienawidzę moich wybuchów złości. Nienawidzę tego,
że
czasem się irytuję. Nienawidzę moich złych humorów. Nienawidzę tego,
że
nie wzrastam. Nienawidzę tego! Nienawidzę tego! Nienawidzę tego! Musisz
znienawidzić swoje obecne życie do takiego stopnia, by wołać do Boga,
„Panie, wyrwij mnie z mocy ciemności i przenieś mnie do Twojego
Królestwa
mocy i zwycięstwa!” (patrz Kolos. 1:13).

 

         

 

 



OPIERANIE SIĘ NA OBIETNICY

Dzięki Bożej „zapobiegającej” obietnicy możemy otrzymywać
zwycięstwo
i panowanie zanim się jeszcze rozpocznie bitwa. „ Panie! Król raduje
się
mocą twoją I weseli się bardzo zbawieniem twoim! Spełniłeś pragnienie
serca jego I prośbie ust jego nie odmówiłeś (Psalm 21:2,3).

Może się zastanawiasz: „Jak Dawid mógł się radować? Przeżywał
najintensywniejsze ataki w swoim życiu. Jak mógł mieć radość, kiedy
mógł zostać zraniony czy zabity?

Dawid odpowiada:”Bo wyszedłeś mu naprzeciw z darami, które przynoszą
błogosławieństwo, Włożyłeś na głowę jego koronę szczerozłotą
(21:4). Dawid mówi tu o czymś, co zmienia życie: „Spotykam potężnego
wroga, który jest zdecydowany mnie zniszczyć. Ale moja dusza ma pokój.
Dlaczego? Pan przewidział moją walkę. On też obsypał mnie zapewnieniem
Jego miłości. Mój wróg może spowodować, żebym się potknął lub
upadł
i w tym punkcie może się wydawać, że jestem skończony. Ale Bóg
powiedział mi, że jeżeli powstanę, to otrzymam Jego siłę i zwyciężę
w
walce.”

Potem Dawid podał takie oświadczenie wiary zanim wyruszył na wojnę.
„Włożyłeś na moją głowę koronę szczerozłotą (21:4). Wspomniana
tu
korona złota jest symbolem zwycięstwa i panowania. Dawid mówił: Idę na
wojnę i opieram się na Bożej obietnicy dla mnie. On powiedział, że
wyjdę
z walki z koroną zwycięstwa.”

To podsumowuje doktrynę o Bożej „zapobiegliwej dobroci”. On
przewidział
nasze wszystkie walki – wszystkie nasze walki z grzechem, ciałem i
diabłem
– a w Swoim miłosierdziu i dobroci spłacił nasz dług przed czasem.
Nasze
zwycięstwo jest już dokonane.

Boża zapobiegliwa dobroć ma zastosowanie szczególnie do tych, którzy
kochają Jezusa i są zaskoczeni przez grzech. Pan nas zapewnia, że nawet
jeżeli jesteśmy na jakiś czas powaleni, to wyjdziemy z walki wyprostowani
z
podniesioną głową dlatego, że Jezus zapłacił nasz dług.

 

 BÓG NASZYCH OLBRZYMÓW

Bóg powiedział do Joba: „Oto hipopotam, którego stworzyłem jak i
ciebie
(Joba 40:15). Czy krokodyla zdołasz złapać na wędkę albo powrozem
skrępować jego język? (40:25).

Dlaczego Bóg rozpoczął swoje objawienie każąc Jobowi zastanawiać się
nad
tymi masywnymi olbrzymami? Dlaczego Bóg chciał, żeby Job spojrzałw
pyski
hipopotama i krokodyla?

Najpierw Bóg przedstawił ten problem swojemu słudze tak: „Spójrz
Jobie,
zbliża się do ciebie hipopotam. Co ty zrobisz? Czy możesz z nim walczyć
swoją siła fizyczną? Nie? To może przekonasz go swoimi pięknymi
słowami.

„A teraz spójrz na krokodyla, który ci zagraża. Jak sobie z nim
poradzisz?
To stworzenie ma serce jak z kamienia. Nie ma u niego miłosierdzia.” To
było
coś więcej niż zwykła lekcja na temat królestwa zwierząt. Bóg
przekazywał Jobowi coś na temat życia „olbrzymów.” Pokazywał
Swojemu
słudze, że te dwa niesamowite, groźne, potężne stworzenia
reprezentowały
potężne problemy, jakie szalały w życiu Joba.

„Popatrz na hipopotama. On depcze wszystko na swojej drodze. On jest po
prostu zbyt wielkim problemem dla ciebie, żebyś mógł go ujarzmić.
Jobie,
nie jesteś dla niego równorzędnym przeciwnikiem. Nie możesz zrobić
nic,
żeby go ujarzmić. Tylko Ja, Pan wiem jak zatrzymać takie potężne
stworzenie.”

„A co z krokodylem, Jobie? Żaden człowiek nie może walczyć z takim
stworzeniem. Nikt też w swojej sile nie może pozbawić krokodyla jego
grubej
zbroi. To samo jest prawdą w odniesieniu do twojego duchowego wroga,
diabła.
Tylko Ja mogę wygrać z nim.”

Czy słyszysz co Bóg mówi w tym obrazie? On mówi nie tylko do Joba, ale
do
wszystkich wierzących. Mówi tak: „Stań twarzą w twarz z prawdą o
olbrzymach w twoim życiu. Ty sobie z nimi nie poradzisz. Ja jestem
jedynym,
który to może zrobić.”
Job odpowiedział: „Mój Bóg jest wszechmogący. On wszystko może.
Żaden
Jego cel nie może zostać zmieniony. Wiem, że nie mogę sam pokonać
hipopotama czy krokodyla, ale to nie ma znaczenia. Wiem, że Bóg może.
Moja
rola polega po prostu na tym, aby się uciszyć i oglądać wybawienie
Pana”
(zobacz Joba 42:1,2).


 

 

  

 

Pokusa jest to zaproszenie albo zachęcanie do popełnienia czynu niemoralnego. Obecnie szatan szaleje po całym świecie jako lew ryczący, chcąc pożreć chrześcijan poprzez potężne zachęty do niemoralności. Nikt nie jest uodporniony na to i czym bardziej zbliżasz się do Boga, tym bardziej szatan będzie się starał ciebie przesiać.
Grzesznicy nie mogą być kuszeni – tylko prawdziwe dzieci Boże! Deszcz nie może dotknąć ciała, które już jest pod wodą. Grzesznicy już są zatopieni w potępieniu i jako dzieci szatana robią to, co on im każe. Oni nie muszą być kuszeni czy zachęcani, ponieważ już są niemoralni – już potępieni. Jako niewolnicy nie mają wolności wyboru. Po prostu przechodzą od śmierci do podwójnej śmierci, „aż do wyrwania z korzeniami.” Grzesznicy mogą być dręczeni przez szatana, ale nie kuszeni. Szatan prowadzi swoje dzieci do głębszych i ciemniejszych otchłani niemoralności, ale oni już są martwi w swoich nieprawościach i grzechach i już nie prowadzą walki żywych. Dlatego Pan powiada, żebyśmy się radowali, kiedy popadamy w różne pokusy. Przeżywamy coś, co jest unikalne tylko dla dojrzałych chrześcijan.

Pokusa jest to „szkolenie w warunkach bojowych.” Jest to „ograniczona” wojna – Bóg ją ogranicza do takiego punktu, jaki „jest do zniesienia.” On chce mieć bojowników zaprawionych w walce, którzy będą mogli zaświadczyć: „byłem pod ostrzałem! Brałem udział w bitwie! Wróg był wszędzie wkoło mnie, strzelał do mnie, chciał mnie zabić, ale Bóg mi pokazał jak mam się wtedy zachowywać i nie bać się. Mam już doświadczenie, więc następnym razem nie będę się bał.”

Pokusa nie jest oznaką słabości, ani skłonnością do tego świata. Jest to raczej promocja, znak, że Bóg nam ufa. Duch prowadził Jezusa na arenę pokus na pustyni, żeby się mógł nauczyć tajemnicy mocy nad pokusą. Właściwie Bóg mówił do Jezusa: „Synu, dałem Ci Ducha bez miary. Potwierdziłem Ciebie przed światem. Teraz pozwolę szatanowi, żeby wypróbował na Tobie wszelkie swoje podstępy – żebyś widział jak jest on bezsilny – żebyś się nigdy nie bał jego dominacji – żebyś mógł głosić królestwo z wiarą, że szatan jest pokonany – że nie może Ciebie dotknąć w żaden sposób.”

Dlatego chrześcijanie są dzisiaj kuszeni. Pokusy są dopuszczane do najbardziej świętych ludzi, żeby nam pokazać ograniczenia szatana. Żeby odkryć jego słabość. Żeby pokazać szatana jako strach na wróble. Boimy się tylko tego, czego nie rozumiemy.

     
                    

2007-02-25






 

                                                 ŻYCIE NIE JEST W SKORUPIE

Te nasze śmiertelne ciała są tylko skorupą, a życie nie jest w
skorupie.
Skorupa nie jest na zawsze, ale jest tymczasowym schronieniem, które
otacza
ciągle rozwijającą się i ciągle dojrzewającą siłę życia. Ciało
jest
skorupą, która działa jak przejściowy opiekun życia, które jest
wewnątrz. Skorupa jest sztuczna w porównaniu z życiem wiecznym, jakie
ona
otacza.
każdy prawdziwy wierzący został napojony życiem wiecznym. Jest ono
zasadzone jak ziarno w naszych śmiertelnych ciałach i ustawicznie
dojrzewa.
Jest ono wewnątrz nas, jak ciągle rozwijający się i rozszerzający
proces
rozwoju – i musi się wreszcie wydostać z tej skorupy, aby się stać
nowym
życiem. To chwalebne życie Boże w nas wywiera nacisk na tę skorupę i w
momencie, kiedy życie zmartwychwstania jest dojrzałe, skorupka pęka. Te
sztuczne więzy są zrywane i tak, jak nowo wyklute pisklę, dusza zostaje
uwolniona z jej więzienia. Chwała Panu!

Śmierć jest tylko przerwaniem tej kruchej skorupki. Dokładnie w tym
momencie, kiedy nasz Pan zadecyduje, nasza skorupka kończy swoje zadanie,
tak
też ludzie Boży muszą porzucić swoje stare, skażone ciała i
pozostawić
je w prochu, z którego pochodzą. Kto by myślał o zbieraniu połamanych
kawałków skorupy i wciskaniu na nowo w nią nowo wyklutego pisklęcia do
jego
pierwotnego stanu? I kto by pomyślał, aby prosić osobę bliską, która
odeszła, żeby zrezygnowała ze swojego nowego uwielbionego ciała –
stworzonego na obraz Chrystusa – i powróciła do rozkładającej się
skorupy, z której się uwolniła?

Paweł powiedział, że „śmierć jest zyskiem!” (Filipian 1:21). Takie
zrozumienie jest absolutnie obce w naszym nowoczesnym, duchowym
słownictwie.
My tak bardzo wielbimy życie, że nie mamy pragnienia, aby odejść i być
z
Panem.

Paweł powiedział: „Albowiem jedno i drugie mnie pociąga: pragnę
rozstać
się z życiem i być z Chrystusem, bo to daleko lepiej” (Filipian
1:23-24).
Ale ze względu na budowanie nowo nawróconych uważał, że najlepiej
będzie
„pozostać w tej skorupie.” Albo jak to dosłownie określił
„pozostać
w ciele.”

Czy Paweł był chorobliwy? Czy miał niezdrowe podejście do śmierci? Czy
Paweł okazywał brak szacunku dla życia, którym Bóg go ubłogosławił?
Absolutnie nie! Paweł wykorzystywał życie w całej pełni. Dla niego
życie
było darem i wykorzystał go dobrze, aby prowadzić dobry bój. Pokonał
strach przed „żądłem śmierci” i mógł powiedzieć teraz: „Lepiej
byłoby umrzeć i być z Panem, niż pozostać w ciele.”







<< Wrzesień 2014
PonWtŚrCzwPiąSobNie
1234567
891011121314
15161718192021
22232425262728
2930
Księga gości
 
O mnie
misia502
60
Słówko o mnie
Pragne aby wszyscy ludzie się kochali i poznali wole Bożą.
Zobacz mój profil
Zobacz serwisy INTERIA.PL